 |
|
poddaliśmy się oboje. O miłość byśmy walczyli.
|
|
 |
|
uwodzicielski głos, zakamarki zwykłej codzienności, przymrużone oczy. Tylko tyle Ci dałam.
|
|
 |
|
słodko-słono tęsknię za Tobą.
|
|
 |
|
W lustrze odbijała się twarz kobiety. Młodej, zdecydowanej, zawziętej. Z jej ust wyczytałam, że wierzy. W siebie, nie w Nich.
|
|
 |
|
Czysty dupek z zakurzonym sercem, w dodatku szukający żony. Paradoksalny w każdej literze swojego imienia. Zwłaszcza pierwszej...
|
|
 |
|
Taka hamująca serce emocja niewskazania, zabijająca możliwości budzenia się przy nim rano. Emocja, której nie śpieszy się odchodzić w nicość.
|
|
 |
|
Pamiętam ogień tlący się wtedy tak jasno, pamiętam wspomnienia, które świeciły wtedy w ciemnej pamięci.
|
|
 |
|
Miliardy wściekłości w oczach.
|
|
 |
|
widzę w nim desperata, romantycznego 'głupca', który rzuca się w wir myśli destrukcyjnych, który oddaje duszę za kobietę niewartą, który, niczym Wokulski karmi się czystym złudzeniem, pozorną codziennością.
|
|
 |
|
moja dusza w niechcianym letargu nadal krzyczy. Tylko, że po cichu.
|
|
 |
|
A gdybym znikła, rozprysła się za dnia jak bańka mydlana, na którą lubiłeś patrzeć o poranku, gdybym odeszła wraz z kalendarzową wiosną, gdybym rzuciła Ci odchodząc smutne spojrzenie...kiedy przestałbyś mnie gonić?
|
|
 |
|
Człowiek, który śpi i nie słyszy łez kapiących na drewnianą podłogę. Człowiek, który ma zepsute uszy i dziwne serce. Takie trochę niedostępne.
|
|
|
|