 |
nieraz już chciałem tym pierdolnąć, choć wiem, że nie da rady, choć wiem, że mi nie wolno, chciałbym z tego się ograbić, złapać to coś w środku, to coś w sobie zabić... bo ile razy w końcu można powietrzem się dławić?
|
|
 |
mam dość, jestem wyczerpany już do granic, a złość, jak dreszcz opływa mnie falami, pod dom, choć coraz bliżej z kilometrami, to naprawdę chyba wciąż się mijamy
|
|
 |
pamiętasz jak lataliśmy w naszej mamy bieliźnie? naćpani krzyczeliśmy 'wow, mamy wizję'
|
|
 |
Hemoglobina mija szybko aortę, chociaż serce by chciało robić wszystko najwolniej. I ta krew tętni w setki miejsc. To tylko ty - 36 i 6
|
|
 |
brak mi skrzydeł by się wznieść ponad asfalt, upadły anioł co zostawił secre w zastaw
|
|
 |
zapomnij o mnie, nie ma mnie od teraz, to rzeczywistość ten przymus wywiera, wykasuj mój telefon, to proste jest, widzisz? wczoraj mnie kochałaś. dziś mnie znienawidzisz
|
|
 |
gdzie są te wartości? życie trujące jak rtęć.. skoro ono nie ma sensu, to powiedz mi co ma sens? wszystko jest piękne, tak dosłownie jest wspaniałe, prawda leży po środku a jakoś nie mogę jej znaleźć..
|
|
 |
mógłbym opowiadać o swojej przeszłości, ile krzywdy zrobiłem najbliższym po złości w napadach euforii, bólu i żalu, stop, chwila, pomału...
|
|
 |
ile znasz przyczyn, by trwać w tym na zawsze? jedna miłość, jedno życie dedykowane prawdzie
|
|
 |
często mam takie chwile jak w najgorszym horrorze, myślę Boże, czy coś gorszego zdarzyć się może
|
|
 |
to kalejdoskop posunięć, szkiełko to uczucie, zbyt wiele tych istotnych, aby pozwolić im uciec... minuta po minucie, ukrywam to wewnątrz na dnie, piszę, bym nie zapomniał, jakie to jest ważne
|
|
|
|