 |
|
Kiedyś jarał mnie styl wolny, dziś wolę wolny umysł, mówię, że w poczucie misji telewizji, sorry, nie wierzę w bzdury. /Zeus
|
|
 |
|
Niewiele mam poza talentem i pasją, co się zrodziły w mózgu, ty możesz próbować wjechać tu S-klasą, a wyjedziesz na wózku. /Zeus
|
|
 |
|
Ja jestem z innej gliny, możecie mówić mi Mr. Underground, albo dawka he-he-roiny, nie wiem, co w chacie ćpasz. /Zeus
|
|
 |
|
Omijam mainstream, to słychać od drzwi, nie tykam komercji, merci, nie słodź mi. /Zeus
|
|
 |
|
Przestań się dziwić, że masz ciągle pod górkę, skoro się pchasz na samą górę. /Zeus
|
|
 |
|
Jak chce się przyglądać pięknu, jak chce się oglądać w dzień, czasami trzeba pokonać sporo lęków, czasami dostać w łeb i to jest okej, chociaż czasem to trudne, to nas uczy pokory, wszystko czasami i dla mnie jest szarobure, trzeba chcieć ujrzeć kolory. /Zeus
|
|
 |
|
Wiem, czasem to wredny skurwiel, raczej nie siedzi potulnie i kiedy już plecak masz pełen wkurwień dorzuci chętnie furię. Cóż, tak już jest, nie szukam w tym głębszego sensu, wkurwiam się też, ale trzeba to przyjmować po męsku. /Zeus
|
|
 |
|
Jeżeli byłeś tu, gdzie ja, albo nadal tu jesteś, jeśli patrząc na siebie mówisz „to już nie ja, umarło coś we mnie i nic mi się nie chce”, nim zaciśniesz tę pętlę na szyi, połkniesz te kilka tabletek w chwili kiedy Cię dopada zwątpienie wylicz choć jeden raz, kiedy świat Cię zadziwił. /Zeus
|
|
 |
|
Przemierzyłem sam najciemniejsze noce, największy las, nie wiem, czy było warto, to nie przyszło łatwo, ale teraz chcę wyjść na światło dnia. /Zeus
|
|
 |
|
I chociaż udaję, że jest dobrze, czuję coraz bardziej to, że źle skończę. /Zeus
|
|
 |
|
I chociaż udaję, że jest dobrze, czuję coraz bardziej to, że źle skończę, stop, potrzebny mi oddech, bo naprawdę mnie to gówno zabije, potrzebuję siebie z powrotem i znam też niejedną osobę, która cieszy się z tego, że żyję. /Zeus
|
|
 |
|
Mam dosyć już marnowania energii na bzdety bez znaczenia, zbyt wiele rzeczy nie daje mi nic, a tylko coś ze mnie zabiera. /Zeus
|
|
|
|