 |
|
była szczęśliwa. w końcu czuła to cholerne szczęście otaczające ją z każdej możliwej strony. owszem, była chora. cały czas czuła potworny ból garda leżąc na białej sofie. nagle do pokoju wbiegł mały chłopczyk, miał może z trzy latka, możliwe że nawet nie. gdy spojrzała na niego zrozumiała, że nie jest jej on obojętny. wyglądał jak taki malutki superman, miał dołeczki w policzkach, malutkie, słodkie, ciemne loczki i potwornie niebieskie oczka. popatrzyła na siebie w lustrze, które było umieszczone na przeciwko sofy. nie wyglądała jak ostatnio, gdy na siebie patrzyła. była starsza. miała z 24 lata. tak przynajmniej 24 lata, ale nie była brzydka. wyglądała tak, jak zawsze wyobrażała sobie siebie w przyszłości. chudą, zadbaną z idealnie prostymi włosami. wtedy zrozumiała co czuła do chłopczyka. w tym samym momencie on dobiegł do niej z kartką, na której był narysowany samochodzik. 'mamo, ładny ?' zapytał. / część pierwsza / szchowalimimisia
|
|
 |
|
-była chora psychicznie ? - usłyszała pytanie osoby wchodzącej do pokoju, nie odrywając się od filmu machinalnie rzuciła -udawała tylko. w sumie to się jej nie dziwię - obróciła się i zobaczyła brata przyjaciółki -czemu się jej nie dziwisz ? trafiła do psychiatryka, uważali ją za ułomną, nie mogła już być wolna... - wyliczał -no, ale chcieli ją zabić. jako jedyna mogła uratować to całe szajstwo i wybrała to wyjście. - spokojnie wytłumaczyła sięgając po popcorn -nie mów mi, że też byś tak zrobiła. - zaczynał ją drażnić, a przyjaciółka dalej męczyła się z obiadem i nic nie świadczyło o tym, że mogłoby jej zejść szybko -nie wiem, co bym zrobiła. ale z tego co widać, laska wzięła fakt na poważnie, a to - skinęła na telewizor - to tylko film. - w odpowiedzi usłyszała śmiech brata przyjaciółki z kanapy obok -aaa, marudzisz - mruknął -nieprawda ! - stwierdziła rzucając w niego popcornem po czym oboje dostali ataku śmiechu. / schowalimimisia
|
|
 |
|
wiem. ranię osoby, na których mi zależy. / schowalimimisia
|
|
 |
|
coraz częściej nie potrafię przelać na papier tego, co widzę, gdy zamykam oczy. / schowalimimisia
|
|
 |
|
W końcu życie mam jedno po co kłaść sobie kłosy
Ja się nie spalę jak drewno nie dam kurwie nagrody
Bo nie jeden tylko czyha na moje potknięcie
Jak cie dziwko złapie to ci wyprawie przyjęcie
I miej to na względzie żebyś nie był wszędzie
|
|
 |
|
Zauroczenie nie pomyl tego z miłością, po prostu powiedz co czujesz i odejdź z godnością. ;]
|
|
 |
|
Dbać o swoich bliskich, nie tylko o siebie. Postępować tak, by nie znaleźć się na glebie. Stawiać na ludzi, tych których jestem pewien. Tych, których łączy jedność, nie pieniędzy szelest < 3
|
|
 |
|
Krótka chwila
i nikt z nas tego nie zmieni
A życie kiedyś da Ci mocny znak,
by je docenić
|
|
 |
|
charakter, odwaga, pewność i technika!
|
|
 |
|
-z kim ty się teraz zadajesz ? - usłyszała ten znajomy głos, tym razem był zatroskany i trochę zły -a z kim mam się aktualnie zadawać ? - zapytała już zmęczona tym całym wywiadem -no nie wiem. - usłyszała odpowiedź, która w ogóle ją nie usatysfakcjonowała -słuchaj, nie mam zamiaru się z tobą kłócić. tak wiem, że ich nie akceptujesz, ale jedynie z nimi aktualnie mogę się wyrwać z tego całego syfu jaki mnie otacza, proszę zrozum choć to. - zapadła chwila ciszy -to coś innego niż wtedy, wiesz z nami - nie było to pytanie jednak ona i tak postanowiła odpowiedzieć -misiek zrozum, kocham ich. są moimi kumplami i potrafią zawsze poprawić mi humor ... - przerwała nie wiedząc co mogłaby jeszcze powiedzieć -nie odpowiedziałaś na pytanie - zauważył, po czym dodał - jeżeli są tacy ważni, to dobrze o nich dbaj - tymi słowami zakończył rozmowę. / schowalimimisia
|
|
 |
|
" Jest tak samo, może tylko trochę smutno, i nie mówisz 'dobranoc' i nie mogę przez to usnąć. "
|
|
|
|