 |
|
(...) przez kilka dni żyłam z uczuciem, że moje ciało rozpadło się na kawałki. Chodziłam, lecz nie czułam, że dotykam stopami ziemi. Jadłam, lecz nie czułam, że żuję. Gdy siedziałam bez ruchu, bardzo często bałam się, że opadam bez końca w jakiejś pozbawionej dna i sufitu przestrzeni albo, że wznoszę się nieustanie pociągana przez jakiś balon. Nie potrafiłam już powiązać ze sobą odczuć i ruchów własnego ciała. Zdawało się poruszać , kiedy chciało, bez związku z moją wolą. Nie było w tym ruchu ani porządku ani kierunku.
Nie umiałam opanować tego szalonego chaosu. Mogłam tylko czekać, aż nadejdzie odpowiedni czas i wszystko się uspokoi.
|
|
 |
|
czy mi zależy ? cholernie . ale zrozum, że nie jestem w stanie już nic zdziałać . straciłam do niego zaufanie, a on nawet nie próbuje go odzyskać . nie będę żebrać o miłość . jestem w emocjonalnej dupie
|
|
 |
|
Najgorzej jest udawać przed samą sobą. Obiecujesz sobie, że od jutra wszystko się zmieni. Mija tydzień, a ty nadal stoisz w tym samym miejscu, Twoje rany nie zabliźniły się ani trochę. Wmawiasz sobie, że jest lepiej. Unosisz głowę do góry i połykasz łzy, bo masz dość bycia słabą. Wewnętrznie cała się trzęsiesz i nie ma już w Tobie nic, co walczy. Próbujesz sprzedać wszystkim baję o byciu szczęśliwym, a w rzeczywistości modlisz się, żeby ktoś odłączył Cię od tego bólu, jak od respiratora.
|
|
 |
|
od tej chwili nie będzie już grzecznej, miłej, potulnej i uroczej dziewczynki . od teraz będzie tylko i wyłącznie wredna suka, mówiąca absolutnie wszystko - absolutnie każdemu .
|
|
 |
|
pamiętaj, jesteś kobietą ! całym pięknem tej planety . jesteś silna, mądra i nadzwyczajna - nie dasz sobą pomiatać jakiemuś dupkowi . nie jesteś stworzona do czekania i błagania aż wróci, jesteś stworzona do ukazywania swojego piękna - by on później żałował, co stracił, więc do dzieła, słonko .
|
|
 |
|
Mówię Ci, co chcesz usłyszeć. I mówię to dla Ciebie.
|
|
 |
|
Nie szukam człowieka, szukam uczucia.
To jest chyba najprawdziwsza rzecz,
którą o sobie wiem.
|
|
 |
|
któregoś dnia zwariuję
zacznę wieszać ubrania na żyrandolu
wychodzić w piżamie na mróz
bosymi stopami kruszyć brudne kałuże
z błogim uśmiechem
konsekwentnie zamarzać
ubzduram sobie
że świat mnie potrzebuje
i wyruszę w drogę dalej niż kiedykolwiek
zostań wtedy ze mną
|
|
 |
|
Obnaż mnie ze wstydu. Pieść mnie bólem.
|
|
 |
|
No dalej, kochanie, napijmy się, zapomnijmy że się nie dogadujemy.
|
|
 |
|
Handlarz snu.
Sen o chlebie.
Czarnopióry demon burz.
Nagi bruk
Wiatr od morza
W sidłach niedoli
Wierna rzeka
Uroda życia
Dzieje grzechu
Ponad śnieg bielsza się stanę...
Taniec na krawędzi świata.
Kwiaty posadzone ręką więźnia.
|
|
 |
|
Ja jestem stamtąd, czyli znikąd. Nie ma mnie.
|
|
|
|