 |
|
Kiedyś wkurwiało mnie to Twoje "bejbe", ale teraz dużo bym za to oddała. / cogdybynierap
|
|
 |
|
i nie rozumiem ani trochę żadnego chłopaka. bawią się uczuciami, żaden nie bierze niczego na poważnie. nie wiedzą co to prawdziwa miłość. złamanie serca sprawia im radość. nie mają uczuć i nie potrafią kochać. nie wiedzą co to ból, nie wiedzą o nas nic.. | gazowana
|
|
 |
|
lepiej męczyć się i tonąć w kłótniach ze swoją drugą połówką, niż być samym. | gazowana
|
|
 |
|
dla mnie nie musisz być kimś, wystarczy to, że będziesz sobą. | gazowana
|
|
 |
|
kiedy byłam chamska , wredna i z każdym się chciałam bić mówili na mnie , że jestem nienormalna i większość osób za mną nie przepadało bo po prostu się bali ale nadszedł ten czas kiedy się zmieniłam , zrozumiałam , że takie zachowanie nie jest w porządku i wrogowie przebili liczbę połowy moich znajomych . rzuciłam palenie , przestałam brać do ust jakikolwiek alkohol już nawet nie mówiąc o białym proszku , zaczęłam się kolegować z ludźmi których wręcz nienawidziłam , uśmiecham się dużo , mówię każdemu to jebane 'hej' na ulicy czy szkolnym korytarzu , dresy rzuciłam na sam dół szafy ale jedno jest pewne , nigdy nie przestanę słuchać rapu , nie przestanę wielbić Peji mimo tego , że wielu osobom się to nie podoba , potrafię przestać robić wiele rzeczy ale rap jest częścią mnie, częścią bez której nie wyobrażam sobie życia. / grozisz_mi_xd
|
|
 |
|
'przyjdź do nas, tam gdzie zawsze' dostałam smsa od kolegi , po 15 min. już dochodziłam do wyznaczonego miejsca. - idzie nasz robaczek. - usłyszałam głosy. podeszłam do nich i usiadłam na przeciwko jakiegoś kolesia , przez ciemność nie potrafiłam go rozpoznać. zaczęłam rozmawiać z nimi , chłopak znad przeciwka nie spuszczał ze mnie wzroku, siedzący obok niego kolega zaczął pokazywać mu coś na telefonie, kiedy oświecił jego twarz - zamarłam. - eee. - wyjąkałam, wszyscy spojrzeli na mnie pytając co jest. - nieważne, muszę spadać. - rzuciłam i szybko wywlekłam się z naszej miejscówki. idąc czułam jak motyle w brzuchu szaleją i wtedy usłyszałam jego głos za sobą. - odprowadzę cię. - krzyczał podbiegając do mnie - pamiętasz, że miałaś mi dać długiego namiętnego na przeprosiny? - zaśmiał się, stanęłam patrząc mu w oczy, podeszłam bliżej niego i kładąc mu rękę na policzku musnęłam lekko jego wargi od których nie mogłam się odczepić czując jego uśmiech, byłam po prostu szczęśliwa. / gmxd
|
|
|
|