 |
|
I już było trochę wina, i łzy w oczach, i słowa mimowolnie same wypływające z ust. Powoli zaczynałam narzekać, kurwić na życie, na każdy jego element, nie rozumiejąc wszelkiej niesprawiedliwości, zastanawiając się czemu, dlaczego tak, teraz, za co. Zagryzałam dolną wargę, hamując łzy. Kołysanie się w przód i tył, analizując Jego odpowiedzi, a właściwie jedną zaledwie, bo tylko ona do mnie w miarę dotarła - "za mało pijesz".
|
|
 |
|
Tu, gdzie jestem, nie ma słońca..
|
|
 |
|
" Zapomniałem dawno jak to jest o migdałach śnić. Zgubiłem twoje zdjęcie wiem już, że nie mam teraz nic. " ..
|
|
 |
|
Tak. Ja to naprawdę mam szczęście. W jednej chwili przed moimi oczyma pojawiła się cała moja najpiękniejsza przeszłość. Wystarczyły do tego dwie osoby znajdujące się zbyt blisko siebie. Konkretniej dwóch panów. Ojców najprzystojniejszych chłopaków w moim mieście, których już nie widuję. Moich dwóch niedoszłych teściów... Gdyby oni wiedzieli..
|
|
 |
|
Łyżwy, kino. Znaleźlibyśmy wspólny język. Bez najmniejszego ale..
|
|
 |
|
Sam wybierasz łódź, którą płyniesz..
|
|
 |
|
Na siłę we wszystkim możesz dostrzec jakiś pokręcony podtekst. Jak będziesz w tym cholernie cierpliwy to wierzę, iż każdy mój ruch odczytasz na swój sposób, na swoją taktykę gnojenia mnie. Ufam temu, iż ulepisz potężną broń przeciwko mnie i nie chybisz, strzelając całym moim rzekomym dziwkarstwem w Niego. Nie pomylisz kierunku, lecz nie trafisz. Uderzysz w tą nieprzerwaną osłonę. Znasz to...? Uhm, to poznaj. Zaufanie.
|
|
 |
|
Życie nie jest proste. Nigdy nie było. I też nie będzie..
|
|
 |
|
Też tak masz, że z ogromną siłą pożerają cię upływające bezlitośnie sekundy, które po jednej krótkiej chwili stają się kilkoma godzinami? Nie dajesz sobie rady z problemami, nie masz żadengo pomysłu na ich rozwiązanie, nie wiesz, którą drogę wybrać, żeby nie zbłądzić i dlatego wyłączasz się każdego dnia na tę "chwilę" nawet niejeden raz, zaniedbując przy tym wszystko wokół? Gubisz się zapominając o najprostszych rzeczach, drogach, po których nie stąpasz a biegniesz. Płaczesz. Znowu. Od paru miesięcy nie ma dnia, w którym tego byś nie robiła. Nie wiesz ile jeszcze to zdołasz dźwigać. Sama nie wiesz co czujesz, a z zewnątrz widać, że kochasz niewłaściwego..
|
|
 |
|
Pomyśl, powinieneś tu być, spodobałam Ci się taka naćpana z depresją i cholera naprawdę mnie polubiłeś, taką zgorzkniałą, ciągle narzekającą, umierającą co chwilę, naprawdę, kurwa naprawdę mnie lubisz, więc wróć, olej ją, dla mnie, dla nas, kurwa, oszaleje tu bez Ciebie, nie chcę czekać 3 miesięcy, chcę Cię teraz, znajdujesz we mnie uczucia o których nic nie wiedziałam, wracaj, mogę Cię pokochać, proszę.
|
|
 |
|
Wakacje i tamto wyjście na piwo - nie wiem, nie mam pojęcia czemu. Zapewne stanowiłam jedną z ostatnich alternatyw i ogółem to często zdarzało Mu się uśmiechać, kiedy ze mną pisał, więc czemu nie, czemu nie jeden wieczór. Jeden wieczór przez który nie odpisywał swojej kobiecie, a ja zapominałam o tym co akurat wykładało moje serce, ignorując również własną skrzynkę odbiorczą. Niskoprocentowy trunek, rap w głośnikach i rozmowy. Z początku naprawdę przystępne, niezobowiązujące, lecz z każdymi kolejnymi złączonymi spojrzeniami tony uległy zmianie, treść nabrała innego biegu. I zaczęliśmy wspominać, i znów zabrał mi serce... nie, teraz to ja znów zrzucam na Niego winę. Ja dobrowolnie je oddałam, wydając ciche odgłosy bransoletką.
|
|
 |
|
To jest tak chore, czysto zwierzęce i przewodzone instynktem, kiedy wbijasz Mu w plecy paznokcie i przesuwasz je na odległość kilkunastu centymetrów, gdy On zostawia liczne ślady na Twojej szyi i obojczykach. Czasem jest wręcz nieludzko. I boli, lecz liczy się tylko to, że teraz ma Twoje naznaczenie na sobie, Ty też, i jesteś nie niczyja już...
|
|
|
|