 |
|
Widząc jej uśmiech, czułem jak słońce stępuje na moje niebo, które swoją obecnością stworzyła nad moją głową. Widząc blask jej oczu, którym mnie oplatała, czułem jak serce rośnie wewnątrz mnie, nie chciałem by odeszła, zawsze obiecałem sobie, że dam jej wszystko, czego będzie pragnęła, by czuła się przy mnie jak księżniczka. Dni stają się dłuższe bez Niej, a przecież zbliża się jesień. Liście spadają na moją głowę, przypominając mi październikowy dzień, w który po raz pierwszy ujrzałem ciepło w jej oczach. Łzy stają się mętne jak krew w moich żyłach, niebo zachodzi chmurami, a serce nie bije już jak dawniej. Jeśli nie wroci, zginę sam w sobie, studnia mojej duszy pogłębia się z każdym dniem jej nieobecności. Ile jeszcze wytrzymam? Dzień? Dwa? To jak wieczność. Bez niej nawet minuty stają się godzinami./mr.lonely
|
|
 |
|
Lecę na żywioł, jak w morzu słodkiej wody kropla.
Świadom swoich słabych punktów i ludzi chujowych postaw. '
|
|
 |
|
Mogę mieć więcej, chociaż czuje że mam wszystko.
Ale czuje zmęczenie, bo samo do mnie nic nie przyszło. '
|
|
 |
|
[cz.2] Nic nie dało. Mój organizm był wykończony, usnąłem. Obudziłem się z bólem głowy. Czułem czyjąś obecność obok siebie, ktoś mnie przytulał. Kiedy otworzyłem oczy zobaczyłem Cię. Z utęsknieniem wpatrywałem się w Ciebie, wtedy usłyszałem te dwa magiczne słowa, które padły z Twoich ust. // nic_nieznaczacy
|
|
 |
|
[cz.1] Wychodząc prosiłem by wszystko przemyślała i odezwała się jak będzie wiedzieć co dalej. Potem już nie wiem co się z nią działo, ja jak gdyby nigdy nic wróciłem do domu. Leżałem i płakałem jak małe dziecko. Z jednej strony w końcu się odważyłem, byłem z siebie dumny, ale jeśli miałoby to popsuć coś między nami nigdy bym sobie nie wybaczył. Dałem Ci czas tak jak mówiłem. Jest złe, ale obiecałem Ci, że będę czekał. Pierwsza noc przesiedziałem w samochodzie niedaleko Twojego domu, chciałem mieć Cię pod swoją opieką. Kolejnej nocy siedziałem na balkonie, patrzyłem w gwiazdy i myślałem o Tobie. Przywoływałem w myślach każdą wspólną sekundę. Jakby nigdy więcej mogło się to nie powtórzyć, chodź przecież nie miałem pewności co dalej. Trzecią noc spędziłem w swoim nowym mieszkaniu. Przyjaciel chciał mi pomóc jego sposobem, jednym słowem chciał mnie upić.
|
|
 |
|
Mogliśmy wszystko! Mogliśmy zmienić ten świat, nie przyszliśmy tutaj tylko żeby dzielić ten hajs. '
|
|
 |
|
z Tobą dzieliłem smutki i z Tobą dzieliłem szczęście, ponoć prawdziwa miłość,
tak mówili na mieście znajomi, dzisiaj znowu coś mnie boli,
jak nie kac to zjazd, chyba nie umiem już zapomnieć
bo znowu widzę obraz jej, oczy jej, zapach jej, coś mi mówi dalej – chlej
|
|
 |
|
no i znów leczę rany gdzieś przy barze z kumplami,
albo sam...chyba zbyt często chlam
|
|
 |
|
mieliśmy wspólne plany, czułem, że się kochamy, świat mieliśmy u stóp,
jakby to nam był pisany, dzisiaj chuj wbijam w plany
|
|
 |
|
przez rok szukałem przyczyn, dlaczego ta suka zostawiła mnie z niczym, dlaczego ta suka zostawiła pare zniczy w sercu?
|
|
 |
|
pokaz gdzie masz swoje serce, moze moje jest z kamienia..
|
|
 |
|
Pamiętam jak się uśmiechałaś, jak zasypiałaś, delikatną grę mięśni Twojego ciała. W powietrzu parował Twój ciepły oddech. Czułem Twój smak byłaś dla mnie tak bliska. Twoje wilgotne włosy obok mojego policzka. Bezpowrotna przeszłość, dlatego mnie smuci. To wszystko minęło, nigdy już nie wróci.
|
|
|
|