 |
|
przedawkowałam pigułki szczęścia i doszło do tragedii. życie jest takie niesprawiedliwe...
|
|
 |
|
drodzy mężczyźni jesteście zarazą przez którą my kobiety cierpimy na różne nieprzyjemne dolegliwości związane z miłością i rozstaniami.
|
|
 |
|
zacisnęła dłonie w malutkie piąstki i wycedziła przez usta jakąś obelgę. Nienawidziła być okłamywana i lekceważona a on tak po prostu chciał się nią pobawić.
|
|
 |
|
idę do przodu z tobą lub bez ciebie dla mnie to bez różnicy.
|
|
 |
|
Pielęgnuj swoje marzenia. Trzymaj się swoich ideałów.
Maszeruj śmiało według muzyki, którą tylko ty słyszysz.
Wielkie biografie powstają z ruchu do przodu, a nie oglądania się do tyłu .
|
|
 |
|
Nie każdy uśmiech jest szczery
|
|
 |
|
budzisz się w środku nocy, by poprawić poduszkę, ale i tak myślisz o nim. - true story !
|
|
 |
|
a w nim jest coś takiego, że nie nadążam nad swoim tętnem
|
|
 |
|
(...) Brak mi Wszystkiego. Rozmów z nią, jej opowieści o tym, jak minął dzień. Brak mi jej chropawego ciemnego głosu, jej śmiechu, listów, które do mnie pisała i które pisałem do niej. Brak mi jej oczu i zapachu włosów i smaku jej oddechu. Brak mi kurwa wszystkiego. Brak mi poczucia jej istnienia, bo lepiej się czułem wiedząc, że ona istnieje, że ktoś taki jak ona istnieje. Przede wszystkim brak mi chyba tego, że wiedziałem, że znowu ją zobaczę. Zawsze myślałem, że znowu ją zobaczę.
|
|
 |
|
A żyć możesz tylko dzięki temu, za co mógłbyś umrzeć.
|
|
 |
|
-Are you an idiot? -No, sir, I'm a dreamer.
|
|
 |
|
Stałam wtedy przy oknie. Widziałam jak spokojnie z nieba opadają białe płatki śniegu w kierunku ziemi. Myślałam o Nim. Chciałam, by delikatnie podszedł do mnie od tyłu i przytulił. Pragnęłam Jego głosu. Spoglądając w niebo powiedziałam, że kocham. Mówiłam o tym, jak bardzo pragnę Go przy sobie. Poczułam wibracje telefonu leżącego na parapecie. "Nowa wiadomość." Na zegarku cztery zera. Mocniejsze szarpnięcia serca. Niepewność. Głęboki wdech. Szybki ruch ręki. Ikona "Odblokuj." Na wyświetlaczu Jego imię. "Doskonale wiesz, że ja bardziej. Przytuliłbym Cię, ale jestem u kolegi. Mogę przyjść, ale pewnie leżysz już w łóżku." Na twarzy uśmiech. "Nie będziesz mi się szlajał po nocy. Nie, nie jestem w łóżku." Dziesięć minut brak odzewu. Pukanie do drzwi. W progu On. "Tęskniłem." Przytula się, doskonale wiedząc, że nienawidzę, gdy się naraża, ale gdy staje w drzwiach wie, że będzie musiał w ramionach utulić mnie do snu .
|
|
|
|