 |
Bo kiedy nie ma Ciebie niewiele istnieje. Wiem, że tak trzeba, ale kurwa oszaleję. // Buka - orchidee
|
|
 |
W horrorze główne role to ja i Ty. // Buka - orchidee
|
|
 |
Polej dalej to mi, aż się udławię do krwi. Może to ulży Ci, gorzej, gdy ulży mi. // Buka - orchidee
|
|
 |
Mam tak samo jak Ty, to pojechane w CV. // Buka - orchidee
|
|
 |
Nigdy nie chciałem, by zabrano mi co dano. Byłaś damą i to samo wita rano, tylko brak tych chwil. Moja mała Iliado grana pentagramom, darmo pytam jak to się stało, że upadły te dni? // Buka - orchidee
|
|
 |
Każdy zarzut z Twych ust, rysy makijażu, cóż każdy to nóż, od razu z czasu naszych róż. I nie zmażę tatuażów, łażę po cmentarzu znów, i nie wróci już radość bycia razem bez słów. // Buka - orchidee
|
|
 |
Nie do twarzy Ci, gdy uśmiech zakrył smutek przez zawód. // Buka - orchidee
|
|
 |
Dostałem bukiet tych kwiatów, podziękuj światu. Wcale nie chciałem ich, rozumiesz? Nie wiedziałem od razu. // Buka - orchidee
|
|
 |
Całe zbiegowisko, dalej, wznieście i szkło i pokale z czystą, dalej i do szaleństw bistro marny grajek. // Buka - wznieśmy toast
|
|
 |
Wspaniałe widowisko, tak wspaniale widać wszystko, jeszcze tylko kroków parę, widok wstanie błyszcząc. // Buka - wznieśmy toast
|
|
 |
Zabijamy samą myślą, psalmy układamy i wciąż niszcząc, upadamy nisko. // Buka - wznieśmy toast
|
|
 |
Odliczamy do północy, jeszcze tylko kilka chwil. Wokół z nami miasto kroczy, wilkom killka cieknie ślin. // Buka - wznieśmy toast
|
|
|
|