 |
Pod niebem wielkich miast swój zgubisz ślad. Osiągniesz to, co chcesz, za rok, za parę lat. Lecz gdy zdobędziesz wszystko już z dalekich stron kiedyś wrócisz tu. // Pih - powrócisz
|
|
 |
Bez planów na dziś, niesie krzyż ludzi garstka, jedyna szansa, by się wyrwać jakoś z miasta. // Pih - powrócisz
|
|
 |
Parszywy świat, gdzie rozmawia się liczbami. // Pih - powrócisz
|
|
 |
Nigdy jak niewolnik, zawsze jak król, ta sentencja w sercu zapisana. Znów nocna zmiana, na rękach wiecznie brud, a wódka tu gdzie jesteś nie smakuje już tak z rana. // Pih - powrócisz
|
|
 |
Ćpasz po cichu nadzieję, coś Ci mówić wróć. Szprycujesz się tym, jak narkoman miedzy palce stóp. // Pih - powrócisz
|
|
 |
Czujesz ten ból. Życie pędzi na ciebie, ty tylko uciekasz spod kół. // Pih - powrócisz
|
|
 |
Jesteś jak pieprzony Slumdog, tylko bez milionów. Jakby ktoś cię dusił, na głowę zarzucił worek, folię wdychasz do płuc, do pracy budzi cię dzwonek. // Pih - powrócisz
|
|
 |
Gdy tylko zamykasz powieki myślami wracasz do domu. // Pih - powrócisz
|
|
 |
Gdy los cię rzuci gdzieś w daleki świat, gdy zgubisz szczęście swe i poznasz życia smak zatęsknisz do rodzinnych stron. I wrócisz tu, wrócisz, gdzie twój dom. // Pih - powrócisz
|
|
 |
Bezsilność miażdży nadgarstki, kurczy obojczyki, miesza myśli i każe martwić się o czyjeś bezsenne noce i potłuczone szklanki bardziej niż o swoje.
|
|
 |
Nie odchodzi się uroczo, miło, zabawnie, słodko. Odchodzi się definitywnie, nieodwracalnie, albo po to, aby wrócić.
|
|
 |
Nie mam Ci nic do zarzucenia, oprócz rąk na szyję.
|
|
|
|