 |
|
Kiedyś musi być w końcu lepiej, prawda?
|
|
 |
|
Kiedyś będę cholernie szczęśliwa, obiecuję, kiedyś stanę na nogach i będę czuła że do szczęścia mi nie brakuje nic, a już na pewno nie Ciebie.
|
|
 |
|
yep, plusik. dziękuję, dziękuję, dziękuję komuś.♥
|
|
 |
|
Myślałam, że mogę wszystko, ale teraz już wiem, że nie mogę nawet Cię odzyskać, więc już nie chcę móc niczego.
|
|
 |
|
Trzecia w nocy, zegar bije, oznacza to, że znów nie umiem zasnąć. Zastanawiam się nad tym, jak właśnie ładnie pieprze związki innych. Wiesz? Ostatnio kumpel zaprosił mnie do kina, kiedyś byłam w nim cholernie zauroczona, chciałam z nim być, a teraz kiedy on chce być ze mną i zostawił laske dla mnie, ja po prostu go odepchnęłam. Rozumiesz? Odepchnęłam bo nie potrafię zacząć nic nowego. Nie umiem zacząć nic nowego, bo nie jestem jak Ty. Więc nie próbuję przelewać uczuć na kogoś innego. Z każdym dniem kocham Cię idioto mocniej i boli mnie to. Nie umiem skupić się na niczym i wydaje mi się, że zjebie sobie życie, bo nie zdam tej głupiej matury. Chce po prostu zniknąć. Staczam się. Wódka i piwa cholernie polubiły swoją obecność w moim organizmie. Nie zwalam winy na Ciebie, bo to moja wina. Mam nadzieję, że niedługo wszystko się zmieni. Modlę się o to, by ten rok minął szybko, a potem po prostu zniknę.
|
|
 |
|
Chciałabym byś tu teraz był, nic więcej.
|
|
 |
|
I could've been a princess, you'd be a king / Rihanna&coldplay
|
|
 |
|
Człowiek jest w stanie znieść ból, pod warunkiem, że ma przy sobie kogoś najważniejszego dla Niego.
|
|
 |
|
jeszcze minutkę tylko. zaraz już na serio wstanę z krzesła. poważnie - pójdę do łazienki. doczłapię się jakoś. nie, nie zasnę pod drzwiami, ani pod prysznicem. trafię do łóżka. pomodlę się o możliwie jak najmniej siniaków. dobra, chuj - nie dam rady. zostaję tu, pośpię z głową na biurku. nie mówię, średnio słyszę, wszystko boli. pogo morderca
|
|
 |
|
Nawet kiedy jestem pijana to wiem kogo kocham.
|
|
 |
|
odkręciłam się w stronę znajomych, by dokończyć zaczętą rozmowę, kiedy panowie chwilowo zniknęli. - no także... - zaczęłam. jego ręce powoli oplatające moją talię. - rozpraszasz mnie, wiesz? - zagadnęłam do niego, próbując dwukrotnie dokończyć poprzednią rozmowę: za pierwszym razem gryzienie płatka ucha, za drugim całowanie szyi. spróbowałam wypleść się z jego ramion, by na spokojnie skleić jakieś zdanie, lecz uścisk był zbyt mocny. - dokończysz nam może przy okazji, jak on się opamięta. albo wyjedzie, o idealnie. - rzuciła znajoma, a on podniósł na nią wzrok. przyciągnął mnie do siebie gwałtowniej. - do cholery, ja Cię tu nie zostawię. - wymamrotał do mojego ucha.
|
|
 |
|
dają nam te marne pięć minut na tydzień, podczas których prosi mnie bym opowiadała co u mnie, możliwie z jak największą ilością szczegółów. gdy mówię o urazach, wydaje zmartwione westchnienie i nakazuje mi uważać na siebie bardziej, całkiem poważny. ze śmiechem przestrzega mnie przed alkoholem, przypominając, że jest kilkaset kilometrów stąd i nie ochroni mnie przed wpadnięciem do ogniska, zsunięciem się z ławki czy znalezieniem w rzece. zamykając oczy, wyobrażam sobie go, tam po drugiej stronie i jego usta wypuszczające słowa: "ja Cię znam, kotek, wiem, że chcesz, ale kurde, nie zdradzaj mnie tam z żadnym murzynem, nie zgadzam się". okolice mostka płoną, a on zaczyna się żegnać, tłumacząc, że i tak nagiął kilka minut. już mam nacisnąć czerwoną słuchawkę, kiedy zagaduje ponownie: "tęsknię". "też tęsknię". "i kocham Cię". "kocham Cię, pa", a ostatnie usłyszane szmery dają mi wyobrazić sobie jak się uśmiecha.
|
|
|
|