 |
|
największe marzenie ? - znowu usłyszeć od Ciebie " kocham Cię ".
|
|
 |
|
Czasami nadchodzą wieczory, gdy wszyscy inni są szczęśliwi, a Ty słuchając smutnej piosenki szukasz sensu życia.
|
|
 |
|
Położyć się spać i nie wstać nigdy więcej.
|
|
 |
|
Jest mi cholernie ciężko patrzeć na Ciebie tak poprostu, jakby nigdy niczego pomiędzy nami nie było.
|
|
 |
|
Ze szczęściem jest jak z sikaniem w majtki: wszyscy to widzą, ale tylko ty czujesz ciepło.
|
|
 |
|
Byłbyś idealnym mordercą. Powietrze przesycone jest Twoim trującym zapachem. Zabijasz, istniejąc. / fadetoblack
|
|
 |
|
Tęsknie za naszymi kilkugodzinnymi rozmowami na gadu, za Twoimi ramionami, które podczas naszych spotkań nieustannie mnie otulały, za Twoim głosem, za czekoladowymi oczami, za Twoim zapachem. Za Tobą tęsknie. I kurwa nie umiem o Tobie zapomnieć.
|
|
 |
|
cham . prostak . idiota . i co z tego ? skoro dla niej jest wszystkim ?
|
|
 |
|
Przyjdź. Przyjdź, przyjdź, przyjdź. Posprzątałam w całym domu specjalnie dla Ciebie. Przyjdź, nikogo nie będzie. Przyjdź, pogadamy, posłuchamy muzyki, popalimy trochę papierosów. Przyjdź, przecież boję się sama oglądnąć ten nowy horror. Przyjdź, przecież nadal Cie kocham.
|
|
 |
|
Jeszcze do niedawna miałam ochotę walczyć, mimo wszystko. Lecz teraz widzę, że to mija się z celem.
|
|
 |
|
Krew / Ból / Rozdrapuję rany, zwiększam cierpienie. / Tabletki / Wódka / Słabnę, nic nie widzę... Tylko szum w uszach. / Tarzam się po ziemi / Zartygam / Milknę. / Lodowate ciało i cisza. / fadetoblack, kolejny stary, przypadkiem znaleziony wiersz.
|
|
 |
|
Zbudowałam dom - dla ciebie i dla mnie. Pundamentem była twoja obecność, więc, gdy odszedłeś, dom się zawalił. Zniknęło serce, razem z sercem zniknęła miłość. Odeszły moje plany na przyszłość, a więc nie widzę już sensu w dalszym życiu. Odeszła moja dusza, której być może nigdy nie miałam, gdyż żyłam tobą. Twoja dusza była moim oddechem. Wdychałam ją, rozkoszując się jej żywotnym zapachem; czułam jak sponiewiera moje wnętrze. A teraz nie czuję już nic prócz mokrego podłoża od słonych łez, po których stąpam ostatkiem sił. Odchodzę. Umieram. Na słonym może śmierci błagam - nie odrzuć mnie chociaż po moim przejściu w inne życie. Pozwól mi muskać chłodnym wiatrem twoją skórę, dotykać deszczem twoich warg. NIe zapomnij o mnie, nie pozwół, by twoja - moja dusza zniknęła. Nie pozwól mi odejść, nie pozwól mi popełnić twojego błędu. / fadetoblack
|
|
|
|