 |
|
Pamiętasz nasze pierwsze przypadkowe spotkanie? Wtedy rozmawialiśmy ze sobą pierwszy raz choć w szkole dość często się mijaliśmy. Już wtedy rozmawiało nam się super, a tak na prawdę znaliśmy się tylko z imienia. Teraz kiedy wiemy o sobie nawet te najmniejsze rzeczy rozmawia nam się jeszcze lepiej. W chwilach kiedy jesteśmy w swojej obecności nikt się dla nas nie liczy tylko my. Nie, to jeszcze nie miłość jak słyszałam od paru osób. Za szybko aby to stwierdzić, ale wszystko zmierza w tym kierunku.
|
|
 |
|
chodź, upijmy się do nieprzytomności. zapomnijmy o wszystkim i na tą jedną noc odpłyńmy do innego miejsca. będziemy tam wolni, szczęśliwi, beztroscy, czyli poczujemy wszystko to czego tutaj normalnie nie możemy. chodź, zapomnijmy o granicach. zapomnijmy o rozczarowaniach. zapomnijmy o problemach. zapomnijmy o porażkach. zapomnijmy o łzach. zapomnijmy o bólu. wiem, że ty także tego pragniesz. no chodź.
|
|
 |
|
Przepraszam, że przegrałam walkę o Nasz związek, Nasze szczęście i Naszą przyszłość. Nie dałam rady sama ratować tego, z dnia na dzień traciliśmy siebie, aż doszło do tego, że nie umiemy nawet szeptem wypowiedzieć w swoją stronę 'cześć'. Wiem, że mnie obwiniasz. Uwierz, że się starałam, ale byłam, jestem i będę za słaba do walki przeciwko takiemu przeciwnikowi jak nieodwzajemnione uczucie. A może Ty się cieszysz, że masz mnie z głowy? Nie, chyba nie. Nie umiesz o mnie zapomnieć jak ja o Tobie. Jednak pozwoliłeś mi odejść. Oboje pozwoliliśmy by rozpadło się coś, co miało trwać 'na zawsze i jeszcze dłużej'. Pamiętasz jak szeptałeś tak wieczorami? Tak, też pamiętam.. Pamiętam też, że bałam się Ciebie stracić, a Ty kazałeś mi przestać o tym myśleć. I nagle coś prysło jak bańka mydlana, to Nasze szczęście. Rozsypaliśmy się jak układanka puzzle na 1000 maleńkich kawałków. Myślisz, że istnieje ktoś to mógłbym Nam pomóc? Masz rację. Chociaż przykro Ci ją przyznawać. Jest za późno. / kinia-96
|
|
 |
|
skłamałabym, mówiąc że choć mi przeszkadzał, to nie byłam szczęśliwa kiedy trzymał mnie za rękę, zresztą, samym faktem, że był obok. jednak wolałabym aby to oraz obecne uczucia, nigdy nie miały miejsca.
|
|
 |
|
chcesz wiedzieć dlaczego? a czułeś się kiedyś nikim? kiedy rodzina zniża cię do najniższego poziomu? nigdy nie usłyszałam od nich czegokolwiek dobrego. głupie stwierdzenie, że są dumni, że coś dobrze zrobiłam, dobrze że w ogóle jestem. nie, nigdy tego nie powiedzieli. tak samo jak nigdy nie usłyszałam od z ich strony najmniejszego komplementu. a przecież każdej dziewczynce trzeba czasem powiedzieć coś miłego, nawet jak tak nie jest. prawda? wszystko co się dzieje i jest złe, jest wyłącznie moją winą. to ja ich najmocniej zawiodłam, wstydzą się mnie, mają do mnie żal. a dlaczego tak się "bulwersuję"? bo nie potrafię znieść takich dotyków. za każdym razem, gdy próbujesz mnie dotknąć, czuję tak jakby on to robił. moje ciało wciąż tak dokładnie pamięta jego dłonie i czułe pocałunki na sobie, ale co najgorsze, wcale nie chce zapomnieć. i choć to nie wszystko, nie możesz reszty wiedzieć. proszę, nie oczekuj więcej, bo ogromnym wysiłkiem dla mnie było już napisanie tych dwóch rzeczy tutaj.
|
|
 |
|
dobrze, miejcie pretensje o co tylko chcecie. no ale kurwa nie mówcie mi takich rzeczy, błagam
|
|
 |
|
to jest waśnie ten moment, w którym po prostu odpuszczam. czuję, że za mocno się na to nakręcam, a przecież tego nie chcę. więc dopóki nie ma między nami nic poważnego, odsunę się do bezpiecznej odległości.
|
|
 |
|
zrobię jedno, czuję się źle. zrobię drugie, czuję się okropnie. gdybym mogła zrezygnowałabym z obydwóch, ale nie chcę więcej takich sytuacji jak dzisiaj. to byłoby już zbyt podejrzane, zaczęliby się domyślać, że coś jest nie tak. i szczerze, najbliższe dni będą cholernie ciężkie.
|
|
 |
|
powinniście być dla mnie oparciem, wspierać mnie i pomagać wydostać się z tego gówna, a nie jeszcze bardziej w nim pogrążać.
|
|
 |
|
nie miałam pojęcia, że ona tam będzie. siedząc niemal naprzeciw, śmiała się i popisywała jak pojebana. do teraz nie rozumiem co ona ma w sobie takiego czego ja nie mam. idealnie proste, białe zęby? większe cycki? a może chodzi właśnie o te idiotyczne zachowania? na prawdę nie wiem. jednak to właśnie ją wolał ode mnie i nawet dzisiaj siedząc obok mnie, nie mógł oderwać od niej wzroku.
|
|
 |
|
-Zagrajmy w szachy-poprosiłam.-Jak to w szachy? Przecież kompletnie nie rozkminiasz tej gry-zdziwił się. -Jeśli wygram wybaczysz mi wszystko.Zacząwszy od tego,że wybrałam Cię z tłumu ludzi i namieszałam Ci w głowie swoją osobą,a skończywszy na tym,że odrzuciłam Cię po tym jak mnie pokochałeś.Całym sercem.Całym sobą.- Ale Ty jeszcze nigdy nie wygrałaś ze mną,baa nawet z najgorszym graczem-zaprotestował.- Więc zrozum teraz jak bardzo chcę zrobić wszystko by Cię odzyskać. I patrz jak niemożliwe staje się możliwe-uśmiechnęłam się/hoyden
|
|
|
|