 |
|
nie mogę się zmienić. choćbym bardzo tego chciała, nie mogę. jestem takim człowiekiem, jakim ukształtowała mnie przeszłość. mam dużo wad i kilka zalet. nie zmienię swojej osobowości, tego co jest we mnie. ale mogę zmienić swoje ciało. mogę sprawić aby wreszcie było idealne. bez grama tłuszczu, chude, wyćwiczone - takie o jakim zawsze marzyłam.
|
|
 |
|
chore? tak na prawdę, to nie jest tak, że z nim jest problem, tylko ze mną. usilnie wyszukuję w nim coś co doprowadzi mnie do szału i sprawi, że jeszcze bardziej będę miała go dosyć. za wszelką cenę próbuję go do siebie zniechęcić. nie będzie ze mną szczęśliwy, dlatego lepiej aby już teraz ode mnie odszedł. chociaż z drugiej strony, chcę aby wciąż był. kiedy go nie ma, jest dobrze, jakoś szczególnie się tym nie przejmuję, a na pytanie o kolejne spotkanie szukam wymówki. ale kiedy już jesteśmy razem, wszystko staje się bardziej kolorowe, nie chcę aby to się kończyło. odprowadza mnie do domu i znowu mam go dosyć. nie dziwię się, że nie rozumiesz mojej postawy wobec niego, bo sama się w tym gubię. chciałabym dać nam szansę, ale nie mogę, ciągle coś mnie przed tym powstrzymuje. on nie jest ideałem o którym śnię każdej nocy. to nie z jego imieniem kładę się do łóżka żegnając dzień. to nie on. przepraszam
|
|
 |
|
Wiem,że Ty też będziesz płakała zanim on zniknie na zawsze. Że też będziesz kalkulowała i rozpamiętywała wspólne chwile. Przyzwyczaisz się do jego osoby,będzie Ci wygodnie w jego sercu. I kolejne dni będą próbą odnalezienia się w nowej sytuacji. W życiu pozbawionym jego.I nieważne,że to zdecydujesz o końcu waszego związku,i nieważne,że to Tobie będzie dane podjęcie tej decyzji za was dwoje. Bo przecież to Ty chciałaś po raz kolejny spróbować oszukać swoją naturę.To Ty pragnęłaś by tym razem było inaczej. Ale nic z tego.. Masz naturę zdobywcy. Nie interesuje Cię napawanie się widokiem i radość ze zdobyczy tylko samo zdobywanie/hoyden
|
|
 |
|
1.Twój jednodniowy zarost potrafi narobić wiele szkód. Właśnie zauważyłam na swojej twarzy czerwony ślad. Czuję jak piecze starta skóra. Nie mogę przestać dotykać miejsca w którym Twoja twarz musiała zatrzymać się odrobinę za długo by zostawić po sobie pamiątkę. Napawam się jego widokiem. Znaczyłoby,że znów przynależę do kogoś i moje ciało odtąd jest już nie tylko moje. A serce bije teraz w pakiecie z Twoim. Zastanawiam się tylko jak długo zagrzeję miejsca w Twoim życiu. I ile ról będzie mi dane w nim odegrać. To nie jest tak,że ranię z premedytacją. To nie jest tak,że napawam się widokiem facetów,których udało mi się zranić. Nigdy nie byłam dumna z tego.Nie jestem taka jak moja mama,czy siostra. One już wybrały mężczyznę na całe życie. Może mama zapomniała mi przekazać odpowiedzialnego za to genu. Trę czerwony ślad z całej siły. Chcę,żeby zniknął. Nie możesz zaznaczać na niej swoich ścieżek.Przy mnie i tak zbłądzisz. Taka już jestem. Muszę zaakceptować swoją odmienność/hoyden
|
|
 |
|
2. Bo to nie jest choroba.Tu nie pomoże seria zastrzyków,czy sprowadzony z zagranicy lek. Podobnie jak z homoseksualizmem . Z tym człowiek się rodzi.Czerwony ślad zyskał jedynie na sile. Teraz przypomina swoim kolorem krew. Tak będzie krwawiło Ci serce gdy zostawię Cię bez cienia racji. I teraz kolejny raz to Ty będziesz się zastanawiał co jest z Tobą nie tak,dlaczego nie umiałeś zatrzymać mnie przy sobie. Marne to pocieszenie,ale z Tobą wszystko w porządku Kochanie. To ja urodziłam się wyjątkowo odporna na miłość/hoyden
|
|
 |
|
Pewnie jeszcze nie raz wykrzyczę Twoje imię, gdy zburzy moją równowagę zły sen. Pewnie jeszcze nie raz rozpłaczę się i ledwo się czołgając po ziemi wypowiem Twoje imię jak prośbę o pomoc. Pewnie jeszcze nie raz zatrzymam się przy Twoim bloku, Twojej szkole i skamienieję na kilka minut. Świat się zatrzyma. Wrócą wspomnienia. Wróci obraz Nas szczęśliwych na zielonej ławce, która wciąż stoi na podwórku. Pewnie jeszcze nie raz będę wyklinać nauczycielkę od chemii i żałować, że już nigdy nie wytłumaczysz mi żadnych zagadnień. Pewnie jeszcze nie raz wstukam dziewięć cyfr Twojego numeru i będę chciała do Ciebie zadzwonić, ale stchórzę. Pewnie jeszcze nie raz będę chodzić jak zombie po nieprzespanej nocy z powodu czytania archiwum rozmów z Tobą. Pewnie jeszcze nie raz przytulę się do misia od Ciebie i wyobrażę sobie, że Ty nim jesteś. Pewnie jeszcze nie raz po słowach 'Kocham Cię' wypowiem Twoje imię. Pewnie jeszcze nie raz spojrzę w lustro i będę się nienawidzić za Twoje odejście. // kinia-96
|
|
 |
|
Jesteś dla siebie bardzo surowa.. Ale może naprawdę takie kobiety jak Ty nie powinny w ogóle zawracać głowy fajnym,wartościowym facetom. Może istnieje taka damska wersja lovelasa. Przecież Ty tez łatwo się zakochujesz,a później odchodzisz stwierdzając,że to po prostu nie to. Zwalasz to na brak miłości...A może to Ty robisz wszystko by jej nie doświadczyć. Może takie jak Ty nigdy nie staną na ślubnym kobiercu i nie powiedzą z miłością w oczach sakramentalnego "tak".Nigdy nie zostaną wspaniałymi żonami i prawdziwymi matkami. Nie będą jak Hera opiekunkami domowego ogniska. Zastanów się nad tym dobrze. Nie zadawaj cierpienia tylko dlatego,że chcesz spróbować być typową matką Polką. Jesteś jak wiatr. Dziki,szybki i nieokiełznany. Może to nie Tobie jest pisane by ktoś wreszcie złapał Cię w swoje ręce. Bo Ty zawsze będziesz próbowała się z nich wyswobodzić i tęskniła za utraconą wolnością /hoyden
|
|
 |
|
I będziesz szczęśliwa dopóki znów nie strzeli Ci coś do głowy,do momentu gdy nie zechcesz od życia czegoś więcej. I po raz kolejny nie docenisz tego co masz by móc ruszyć w świat. On woła Cię za każdym razem gdy próbujesz osiąść w tym jednym miejscu,gdy chcesz zamieszkać gdzieś na stałe.Kusi Cię perspektywą lepszej przyszłości i to co budowałaś tak długi czas rozpada się jak domek z kart. Bo potrafisz tak przekreślić wszystko z dnia na dzień,nie oglądając się za siebie.Może po prostu taka już jesteś. I nie ma sensu z tym walczyć/hoyden
|
|
 |
|
Myślę, że pewna część mnie zawsze będzie czekała na Ciebie.
|
|
 |
|
Czasem jeszcze mam nadzieję, że wrócisz, bo to jest silniejsze. Nic nie działa. Nie mogę się Ciebie pozbyć ze swojego życia jak fajek, alkoholu czy innego uzależnienia. Nie pomoże plaster ani żadne pastylki. Tak ciężko mi wydusić z siebie te słowa, ale tak, uzależniłam się od Ciebie. Tylko jaki przydomek mi dasz? Alkoholiczka? Nie, to na pewno nie. Palaczka? Nie, też nie pasuje. Ćpunka miłości? Wiesz, jakby dłużej się zastanowić. To tak, jesteś jak narkotyk. Potrzebuję każdego dnia więcej Ciebie i Ciebie, ale nie mogę Cię zdobyć. Jesteś nieosiągalny. // kinia-96
|
|
 |
|
Zdecydowałam się być z Tobą. I odtąd stałam się odpowiedzialna nie tylko za siebie,ale i za Ciebie. Bo Twoje bezpieczeństwo jest teraz dla mnie równie ważne jak moje. Może nawet bardziej. Wyzbyłam się egoizmu i stałam się dostępna dla Ciebie przez całą dobę. Przy każdej czynności myślę ciągle o Tobie. Gdy coś robię zastanawiam się dwa razy w obawie,że coś może Cię zranić. Tak to już jest w związkach. Kiedy stajesz się dla kogoś powietrzem,sensem życia musisz być odpowiedzialny za swoje czyny. Tracisz wolność i spontaniczność. Ale zyskujesz za to o wiele więcej. Nie myślę o tym co straciłam stając się Twoja,tylko o tym co zyskałam. I kiedy leżę koło Ciebie a ty głaszczesz mnie po włosach wiem,że było warto. Mówią,że miłości nie można dotknąć,poczuć,ani przytulić. Ale co drugi dzień staje przede mną jej prawdziwy okaz. Namacalny dowód na jej istnienie przejawiający się w Twojej postaci/hoyden
|
|
 |
|
Pamiętasz jak usłyszeliśmy,że jakiś człowiek umarł dzień po śmierci swojej żony? Mówili,że umarł z miłości. Nie mogłam tego zrozumieć.Uważałam,że na pewno istnieje jakiś niezbity dowód na to,że był na coś chory lub coś mu się stało. Myślałam,że da się to jakoś wyjaśnić z punktu naukowego. Ale nie miałam racji.. Kiedy umarła jego ukochana żona jego serce nie miało już po co bić. Stało się słabe i nieuleczalnie chore. Wydało ostatnie uderzenie by następnie zatrzymać się na zawsze. I móc połączyć się ze swoją drugą połówką. Nauka? Medycyna? Czym one właściwie są? Już nieraz zawiodły. Gdy zdarzał się cud ludzie przestali się na nie powoływać. Aczkolwiek gdy odchodzi od nas ukochana osoba i nieważne czy umiera czy tak po prostu nas opuszcza z różnych powodów następuje zgon naszego organizmu.I od nas zależy czy będziemy żyć, czy uda się przywrócenie funkcji życiowych. Nie każdy okazuje się bowiem tak silny by istnieć pomimo rozłąki.Otóż niektóre serca mogą bić tylko w pakiecie/hoyden
|
|
|
|