 |
|
mała istota. małe gesty. ogromna, bezwarunkowa miłość.
|
|
 |
|
czuję, że znów coś niszczę. znowu ktoś będzie cierpiał. przez ze mnie.
|
|
 |
|
każdego dnia daje mi kolejne powody do słuszności z odnowionego kontaktu :)
|
|
 |
|
jest Ciebie w chuj za dużo w mojej głowie. [m0109]
|
|
 |
|
Cos się zaczyna aby mogło się skończyć...
|
|
 |
|
34? spoko. niżej nie dam rady.
|
|
 |
|
potrafię fałszywie się uśmiechnąć. słucham tylko tego co mi się podoba. uwielbiam patrzeć z nienawiścią i pogardą, odzywać się z ironią, ale tez patrzeć z uczuciem i czułością, odzywać się z miłością. często płaczę, bo nie mam siły. śmieję się wtedy kiedy mam ochotę. wiem, że jeśli ktoś zdradzi raz, zrobi to znowu. wybaczam, tylko jeśli kocham. boję się jedynie samotności. jestem w stanie się poniżyć, bo nie znam swojej wartości. nie wymagam wiele. jestem szczera i naiwna. kiedy mi źle, siadam na łóżku i przytulam puchatego misia. uwielbiam z braćmi obejrzeć mecz lub pograć. co wieczór piję zimną herbatę. nie potrafię patrzeć w lustro. zwykle udaję kogoś innego, bo jestem za słaba na bycie sobą.
|
|
 |
|
a teraz założę spódniczkę, podniosę głowę wysoko i z dziarskim uśmiechem pójdę przed siebie. a gdy staniesz mi na drodze rozśmieję ci się w twarz. mam nadzieję, że pożałujesz rezygnacji z dziewczyny, której tak bardzo nie potrafiłeś zaakceptować.
|
|
 |
|
czego w sobie nienawidzę? poważnie? szkoda, że nie pytasz co lubię. byłoby mi łatwiej.
|
|
 |
|
i mimo wszystko cieszę się na nowy rok. cieszy mnie myśl, że codziennie rano będę witana przez 28 uśmiechów, ciepłe uściski i najmilsze słowa. znów będę mogła na nich liczyć. opierdolą mnie, gdy coś odwalę. pocieszą, gdy cała roztrzęsiona nie będę mogła powstrzymać płaczu. nie pozwolą abym chodziła smutna. znów będziemy nakręcać głupie filmiki, robić zdjęcia w każdej chwili, denerwować nauczycieli do granic możliwości, niszczyć klasy podczas przerw. wiem, że gdy przyjdę rano zapłakana przytulą mnie, pytając kto jest temu winien. ponowne branie kofeiny, wciąganie kredy, jedzenie chińszczyzny na chemii, noszenie siatek jako bluzek, odbijanie piłek przez całym korytarz, ciągłe wychodzenie z klasy, nieumiejętne granie w siatkówkę, picie Redds'a w toalecie, obgadywanie dziewczyn z drugiej klasy, kłótnie, bijatyki, mnóstwo chwil śmiechu od łez, robienie telefonu z cegły, granie na gitarze i śpiewanie w czasie geografii i wiele innych wspaniałych rzeczy. i jak tu ich nie kochać?
|
|
 |
|
1.Prosiłam wtedy o cud.Coś w stylu o zesłanie mi dżina w lampie,którego mogłabym uwolnić w zamian za życzenie.O złowienie złotej rybki.O pojawienie się dobrej wróżki.Nie czułam się za duża na te brednie.Liczyło się tylko to by go odzyskać.Próbowałam wszystkiego by znów poczuć jego usta na swoim policzku.Bo gdyby te wszystkie stwory naszej wyobraźni zamknięte w kartkach książek istniały znów mogłabym poczuć się szczęśliwa.On bez zwątpienia był wtedy moim życzeniem. Jedynym i niespełnionym.Bo rzeczywistość była okrutna. Dżin,którego przywoływałam nigdy nie raczył się zjawić.Złota rybka nie wypłynęła na powierzchnie,a wróżka zatraciła gdzieś zdolność przywracania ludziom szczęścia.Z dobrej wróżki stała się tylko wróżka zębuszką.I co noc zostawiała małym dzieciom zapłatę za utracone mleczne zęby i ból wywołany ich wypadaniem.I tak szesnastolatka musiała sama jakoś sobie poradzić z bólem złamanego serca i zbyt szybką utratą wiary w ludzi.A przecież sama jeszcze byłam dzieckiem/hoyden
|
|
 |
|
2.Dzieckiem spragnionym miłości od kogoś kto nigdy mnie chyba nie doceniał. Mi nikt nie zrekompensował tego cierpienia.Byłam zbyt duża by wierzyć w bajki?Ale wystarczająco dorosła by udźwignąć ciężar,który nosiłam w sercu gdy straciłam człowieka którego kochałam? Nie odzyskałam go.Chociaż buntowałam się przeciw niesprawiedliwości losu,płakałam i krzyczałam na los za to,że nas rozdzielił.Nikt nie wysłuchał moich próśb ani modlitw o rychły jego powrót.Myślałam wtedy,że świat mi się zawalił,że w gruzach mojego szczęścia już nie odnajdę utraconej radości z życia. O dziwo świat nie upadł,jakaś siła wyższa nadal napędza jego istnienie.Mało tego on nawet się nie zatrzymał na chwilę.A ja dziś jestem już pogodzona z brakiem jego obecności.I pewna siebie jak nigdy dotąd/hoyden
|
|
|
|