 |
|
bo traci swoją wartość to co ci łatwo przyszło
|
|
 |
|
wiem, że ludzie są różni, a ja często uogólniam, ale jest tu tylu próżnych, że gubię się komu ufać, coraz trudniej rozróżnić i chuj wie kogo słuchać
|
|
 |
|
może nie żyją jak ja, ale to działa z korzyścią, bo słuchając takich jak ja stałbym się egoistą
|
|
 |
|
ja wziełabym cię za rękę i chętnie poszła dalej
|
|
 |
|
jestem z tych co późno zasypiają, późno wstają, ten kac jest moralny, ten stan jest fatalny,
ten plan, który miałem nie staje się triumfalny
|
|
 |
|
myślę by zadzwonić wciskam pierwszą z cyfr
kilka lat życia mija, nim wybiorę drugą z nich
|
|
 |
|
jestem ci wdzięczna i zapamiętaj , na pewno przetrwam kiedy nie będzie nas.
|
|
 |
|
ostatni czas pokazał co tak naprawdę widziałeś w nas
|
|
 |
|
nawet przeprosiny nic nie potrafią pomóc,nie potrafią tego odmienić,jak jest w danej sytuacji.
|
|
 |
|
chcę
wplatać palce w Twoje włosy
znaleźć wgłębienie w szyi
gdzie stłumionym szeptem
serce zaprzecza ustom
chcę
Twoje imię z gwiazdami zmieszać
z krwią
być w Tobie
nie być z Tobą
zniknąć
jak kropla deszczu którą wchłonęła noc
|
|
 |
|
Dyskretnej troski trzeba mi.
|
|
 |
|
I nie odgadłbyś ile sprzeczności się w niej mieści. Ile siły, ile łez. Niezdecydowanego zdecydowania. Skrytych sukcesów, niewypowiedzianych życzeń.
|
|
|
|