 |
|
Najgorzej jest wieczorami. Siadasz na łóżku i czujesz, że tak na serio nie masz nic.
|
|
 |
|
Znasz to uczucie, sztuką jest być sobą, a nie przed sobą starać się uciec. / Grubson
|
|
 |
|
Z drugiego pokoju usłyszałam - Dzieje się z nią coś złego. - Mają rację. Od dawna nie potrafię być sobą. Nie mogę spać nocami. Do szkoły wychodzę bez plecaka, a w autobusach zapominam kasować biletu. Wszystko przeżywam, często biorę leki. Zupę popijam wódką, a od różowej pomadki wolę czarne cienie. A najczęściej, po prostu mam wyjebane. / kredkinabaterie4
|
|
 |
|
Lubię słyszeć w Jego głosie to podniecenie, połączone z ciężkim oddechem. Lubię kiedy napiera na mnie swoim ciałem, aby sprawić, że ztapiam się ze ścianą. Lubię czuć Jego dłonie, na moich biodrach i zapach papierosów Jego koszulki. Lubię kiedy jest wulgarny, prostacki i kiedy wykręca mi nadgarstki, gdy nie chcę Go pocałować. Ale mimo wszystko nie chciałabym z Nim być, nie potafię Mu zaufać. Może to tylko zabawa, a może boję się, że pewnego dnia zniknie. Tak jak zazwyczaj robią to inni. / kredkinabaterie4
|
|
 |
|
Można się uzależnić, od pewnego rodzaju smutku.
|
|
 |
|
- To spierdalaj - Zaśmiał mi się prosto w oczy, kurczowo trzymając moje nadgarstki. - Z miłą chęcią. - Szepnęłam mu z uśmiechem do ucha. Spojrzał na mnie, a jego mina nie przypominała już tej poprzedniej. W tych oczach oprócz zdziwienia malował się ból, taki całkiem rozpierdalający. Starałam się nie zwracać na to uwagi. Staliśmy jeszcze przez chwilę, wpatrując się w swoje twarze. - Chciałam już iść, mógłbyś puścić moje ręce? - Dodałam po chwili, nadal z zadowoleniem na mordzie. Spełnił moją prośbę, a ja machając i udając szczęśliwą odeszłam. Widziałam, jak długo stojąc w bezruchu z otwartą japą czekał, aż wrócę. Zawsze wracałam. Ale nie teraz. Nie kiedy zaczął mnie niszczyć. Bo to tak cholernie boli. / kredkinabaterie4
|
|
 |
|
Obudziła się na szpitalnym korytarzu. Rozglądając się dookoła przypominała sobie dlaczego tu jest. Zdarzenia z poprzedniego dnia wolno, jakby w zwolnionym tempie odtwarzały się w jej głowie. Poszła na salę 217. Spał. Usiadła przy jego łóżku patrząc jak nierówno oddycha. Łzy napłynęły jej do oczu. 'To moja wina, przepraszam.' mówiła jakby do siebie. 'To ja powinnam teraz umierać, nie Ty. Przepraszam' otarła mokre od płaczu policzki. 'Przestań, przecież Cię kocham' usłyszała jego słaby i zmęczony głos. Wziął ją za rękę i znów zamknął oczy. 'Już zawsze będę Cię kochał.' zdążył powiedzieć zanim długa, ciągła linia pojawiła się na monitorze z przeraźliwym dźwiękiem odbijającym się echem wśród białych ścian. \ dontforgot
|
|
 |
|
Ludzie zaskakują mnie swoim chamstwem.
|
|
 |
|
Tych samych ludzi wokół siebie mam człowiek stale i to jest jedna z największych w tym życiu zalet / Sobota
|
|
 |
|
kiedy ktoś odchodzi,to nie po to,abyśmy za nim szli.
|
|
 |
|
Po pierwsze, kurwa mnie nie znasz, nie masz pojęcia, kim jestem i jaki drzemie we mnie potencjał. / B.R.O.
|
|
|
|