 |
|
-Skąd wiem, że się zakochałem, skoro nie wiem, jakie to uczucie? - Na tym to polega. Nie potrafisz tego opisać. I właśnie dlatego to jest takie cudowne..
|
|
 |
|
Dziękuje za to, że jesteś, kiedy Twój cień okrywa mnie swoim światłem, ja wtulona w nowy sen zasypiam bezpiecznie...
|
|
 |
|
chociaż pogodziłam się z tym, że mnie odtrącił, to jednak moje serce nadal się buntuje, szukając wyjścia... zaspokajając tęsknotę-wypatrywałam go w każdym autobusie.
|
|
 |
|
Sa takie spotkania w życiu,o których wiesz,ze nigdy wiecej sie nie powtórzą,ale przezywasz je całą duszą..
|
|
 |
|
401 - mnie obserwuje. MERCI ;*
|
|
 |
|
nic nie boli bardziej niż fakt, że masz świadomość iż możesz zrobić ze mną dosłownie wszystko, a ja i tak Cię nie zostawię. w takich momentach zaczynam żałować, że przyznałam Ci się do miłości.
|
|
 |
|
nic nie zabolało mnie bardziej jak moment, kiedy palcami zgasił palącą się świeczkę, mówiąc przy tym, że muszę wziąć z niego przykład. szkoda, że kiedy podniosłam pełna gotowości dłoń, uświadomił mnie, że miał na myśli moje uczucia, a nie płomień tej cholernej świeczki, która odbijała się w jego tęczówkach jak na jakimś ckliwym romansidle. miałam ochotę rzucić nią mu w twarz, no ale nawet w takiej sytuacji nie miałam serca oszpecić jego ślicznej buźki.
|
|
 |
|
Kakao zawsze jest za gorące, biodra za szerokie, a mężczyzna zbyt napalony. Rozwiązanie tych wszystkich sytuacji za jednym zamachem jest następujące: wylać mu owe kakao na krocze, unikając tym samym zbędnych kalorii powodujących rozrost naszych kobiecych kształtów.
|
|
 |
|
nic nie irytuje mnie bardziej niż moment, kiedy siedzę na znienawidzonej matmie i nie mogę rozwiązać zadania bo w myślach mam tylko Twoje wczorajsze słowa na pożegnanie. obliczam działanie, a zamiast wyniku zapisuję Twoje imię. przez tak prymitywne zajmowanie moich myśli skazujesz mnie na brak wykształcenia, skarbie.
|
|
 |
|
Twój zapach jest dla mnie jak narkotyk. zacznę sobie wkrótce dawkować fiolki Twoich perfum. tak w ramach zaspokajania mojego narkotycznego głodu, kiedy nie ma Cię obok
|
|
 |
|
nie znoszę, kiedy jestem już wedle przekonana, że uda mi się z nim pożegnać raz, a dobrze, a on jakby czytając w moim myślach nachyla się nade mną, mówiąc jak kocha. uwielbia tą delikatną formę sadyzmu. kocha, kiedy przez niego kłócę się sama ze sobą. kiedy mówi mi, że odchodzi, i nie odsunie się nawet na metr, a ja wskakuję na niego oplatając nogami. 'zostań' szepczę, rozchylając usta. chociaż w myślach mam tylko bezwdzięczne 'odejdź'.
|
|
 |
|
- Gdybyś była facetem, to bym Cię skopał ! - Gdybyś był facetem, to bym się bała.
|
|
|
|