 |
|
wczoraj znów szukałem śmierci na ulicach, ale nie martw się, nie pytaj, CHYBA ŚMIERĆ NAS UNIKA
|
|
 |
|
zamiast mieć plan, mam kaca i zamiar dziś znów się schlać jak szmata i nawiać stąd
|
|
 |
|
siemasz jest melanż, bierz flaszkę na trzepak nie spełnisz marzenia na ławce pamiętaj, pamiętaj o melanżu, melanż rzecz święta
|
|
 |
|
wczoraj była środa melanż, jest niedziela
|
|
 |
|
mówię: znasz mnie zawsze chętnie wychodzę ale dziś jakoś balet mi nie jest po drodze, są takie dni kiedy chcę być sam, łapiesz? jedyne na co mam ochotę to na wieczorny spacer
|
|
 |
|
-słucha, a to nierealne, durne marzenie o którym mówiłaś, co to było? - no, np. ktoś chcieć by mógł, zakochać się tak jak na filmach, albo ktoś mógłby chcieć, obudzić się w świąteczny poranek, w gorze od piżamy mężczyzny, w którym jest się bezgranicznie zakochaną. Takie, żałosne, patetyczne marzenie. / listy do m.
|
|
 |
|
wiesz dlaczego ludzie popełniają samobójstwa ? z bezsilności, żona Cie zdradza, córka cały dzień siedzi pod blokiem jak menelka, ma cie za palanta. Ma rację, bo jesteś palantem. Całe życie ratujesz jakiś obcych ludzi, a własnej rodziny nie potrafisz. / listy do m.
|
|
 |
|
umiesz zatrzymać rezygnację i zrezygnować z niej, zamiast rezygnować z nas. nie trać mnie, nawet jeśli chcesz końca i masz rację.
|
|
 |
|
mam w dłoni Twoją dłoń, przy skroni Twoją skroń. słońce nie wschodzi, jesteś moją gwiazdą- płoń! tysiące kilometrów pustki wokół - to nic, nie zniosę tylko kropli pustki w oku Twoim. my musimy biec, kiedy czas stoi, my musimy chcieć, gdy Słońce nie chce wschodzić. nie trać mnie, choć nie powiem Ci kiedy dojdziemy póki idziemy lód nie może nas w siebie zamienić.
|
|
|
|