 |
|
Świrowała, udawała rockmenkę, wywijała nogami na pobrudzonym stole, w ręku trzymając najlepszą, whisky śmiejąc się w niebogłosy przy swojej ulubionej piosence
|
|
 |
|
Nawet bez szpilek przewyższam idiotki takie jak ty.
|
|
 |
|
będę robiła swoje, czy Tobie się to podoba czy nie. mam w dupie, co o tym sądzisz. to moje życie, i najwyżej ja je sobie spierdolę, trudno.
|
|
 |
|
poszłam siku, a zrobiłam kupę, więc wiem co to znaczy oszukać przeznaczenie, dziwko.
|
|
 |
|
Ani dzień dobry, ani spierdalaj, czyste chamstwo bez sztucznych barwników.
|
|
 |
|
nie jestem idealna i w chuj mi z tym dobrze . .
|
|
 |
|
na milion osób, setki ziomów, garść przyjaciół.
|
|
 |
|
po chuj godzić się i podawać innym rękę? rozejrzyj się, przecież jest tak obojętnie.
|
|
 |
|
-Kochasz mnie? - jego głos rozbrzmiewał w mojej głowie a palce zacisnęły się na komórce tak mocno, że aż zabolały. -Tak.- odpowiedziałam i czułam, że żołądek podchodzi mi do gardła. Dlaczego to powiedziałam? mogłam skłamać.! -Więc dasz mi jeszcze jedną szansę? - Usłyszałam nutkę pewności w jego głosie. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Najchętniej krzyknęłabym "tak" i poleciała do niego. ale nie tym razem. -Nie. - siląc się na stanowczy głos odpowiedziałam i rozłączyłam się szybko, żeby nie usłyszał jak zaniosłam się płaczem. Zsunęłam się bezładnie na podłogę i płakałam. Hm nie. nie płakałam. Spazmatycznie wyłam, bo inaczej się nie da tego nazwać. Tak, Kocham Go. Ale nie dam sobą więcej pomiatać.
|
|
 |
|
nie muszę oglądać kabaretów, żeby mieć dobry ubaw. wystarczy, że posłucham trochę Twoich usprawiedliwień.
|
|
|
|