 |
|
Życie to marny żart
Krzyczałeś i śmiałeś się, chociaż pętla na szyi spijała łzy
|
|
 |
|
wyraz naszych oczu na godzine przed świtem
melanż się kończył głosy przepite
|
|
 |
|
śmierć.
życie.
istnienie.
mentalny obraz.
namiastka.
złudzenie...
|
|
 |
|
koniec.
początek.
droga do nikąd.
samotność,
obcość,
wrogość i dzikość.
|
|
 |
|
namiastka.
kogo?
życia.
człowieka.
idioty, który czeka,
szczeka,
piszczy,
warczy i skamle.
myśli,
marzenia
gdzieś w głowie mamle.
|
|
 |
|
ostatnia łza,
piorun gdzieś trzasnął,
koniec,
serce stanęło,
umysł na zawsze zasnął
|
|
 |
|
wiesz jak to jest być swoim własnym katem?
|
|
 |
|
pocięte ręce, jedynie one są moje,
bez krwi i bólu popadam w całkowitą paranoję.
|
|
 |
|
zaciśnięte zęby, smutne, załzawione i przekrwione oczy,
a w nich błysk strachu,
ból i nienawiść
|
|
 |
|
już nie mam nic o co warto walczyć
czas zaćpać się ze śmiercią móc zatańczyć
|
|
 |
|
kurwa jestes taka słodka.
delikatne jęknięcie z twojej strony mnie zniewala
|
|
 |
|
nie, to nie jest tak, że ja jestem jakiś w chuj inny, ja się tylko dostosowuję do życia na tym jebniętym świecie
|
|
|
|