 |
|
Chciałabym byś był wiatrem
Wtedy mógłbyś wplątywać się w moje włosy
Szkoda, że nie jesteś deszczem
Obmywałbyś mnie z grzechu
I łzami, które tak gorzko wylewam każdego wieczoru
Delikatnie spływałbyś po mych policzkach
Chciałabym byś był słońcem
Wypłoszyłbyś ciemność z mojego życia
Szkoda, że nie jesteś tornadem
Porwałbyś mnie gdzieś daleko
Przykro mi, że nie jesteś Bogiem
Może byś mnie pokochał...
Ale...
Jesteś jak wiatr
Sprawiasz, że ciarki przechodzą mi po plecach
Jak deszcz
Przez Ciebie się rozpływam
Czasem jak łza
Czuję gorzki smak
Bywasz jak słońce
Oślepiasz mnie swym światłem
Niczym tornado
Nawet o tym nie wiedząc, łamiesz mi serce
Jak Bóg Wierzę w Twoją bliskość, choć jej nie czuje...
|
|
 |
|
To ta magia, dzięki Tobie mogę nawet latać.;*
|
|
 |
|
Zaczela go unikac. On udawal , ze to nieprawda. Kochal ja i to go oslepilo. Wiedzial ze juz ma innego. Byla wtedy taka jak jakiej nie chcial znac. Ktoregos dnia spotkali sie na ulicy.
- Czesc- powiedziala.
Odpowiedzial jej, ale glos jego drzal. Zrozumiala ze on wie o wszystkim.Bala sie jakby zrobila cos zlego.
- Nie jestem taki jak o mnie myslisz. Kocham Cie i chce abys byla szczesliwa ale Ty tego nie chcesz.Niszczysz siebie i swoich przyjaciol, bo wierzysz tylko w siebie- mowil drzacym glosem.
Nie rozumiala jego slow. Chciala cos powiedziec ale z jego oczu plynely lzy. I tak sie rozstali...
|
|
 |
|
Bylo cieplo. promienie slonca grzaly jak nigdy.Nikt nie przypusczal ze w tym dniu moglo sie cos stac.A jednak te dni mialy cos w sobie pieknego i milego. A w tym sloneczna milosc. Rankiem.... szybko uporal sie ze sprzataniem. Na godz 16 byl juz gotowy do wyjscia. Umowil sie z... Chodzil z nia ponad rok.Nie mogl bez niej zyc... Byl umowiony kolo kawiarni.Gdy przyszla powital ja serdecnym pocalunkiem.... zaproponowala mu spacer. Zgodzil sie. Spacerowali po parku rozmawiali, zartowali. Byli soba tak zajeci ze nie zauwazyli jak robi sie ciemno
- Nie wiem jak Ci to powiedziec,ale ja Cie kocham.
- Ja tez Cie kocham - powiedzial i przytulił sie do niej.
- Kocham Cie moja najdrozsza. Jestes tylko moja nikogo wiecej.
To bylo piekne. Spotykali sie czesto.
|
|
 |
|
I pamiętając, że ma zapomnieć – kochała dalej. Kochała i wiedziała, że zanim wymaże z pamięci te wszystkie wspólne chwile, trzymanie się za ręce, to ‘kocham’ wypowiadane raz po raz, aby podkreślić moc więzi, upłynie sporo czasu. Nie chciała, aby upłynął.. Chciała pamiętać, że on jest, że zaraz przyjdzie.. Mocno przytuli i znów nazwie swoim kochaniem. On już nie wróci. Zakopał wielką miłość. Ale ona nigdy nie powie, że był.. bo chce pamiętać, że jest..
|
|
 |
|
Płaczesz?
- Ja nie płaczę, połykam łzy.
To chyba najgorsze, co może być
Nie móc wydobyć, z siebie już nic.
Pachniesz... zimnym wiatrem.
- To samotność,
moja skóra tak pachnie.
Patrzysz na mnie
z takim niesmakiem...
- Nie na Ciebie wcale
Wybacz
ale w głowie mam teraz
same pretensje i żale
Do kogo?
- Do świata.
Że mi za mnie życia niepoukłada
i zszarganych nerwów nieposkłada.
Ciągle zaciskasz zęby
- Bo mam już dość
otaczającej mnie biedy.
I chcę by było jak kiedyś.
A co było wtedy?
- Moje oczy miały kolor.
Teraz smutek się w nich mieni
Bo nie mogę nic zmienić...
Co chcesz zmieniać?
- Chcę wyjechać
i nigdy nie wracać
Chcesz uciekać?
- Nie, pojechać tam
gdzie uśmiech wraca na twarz
a oczy odzyskują blask.
A Ja?
- Nigdy Cię nie zapomnę.
|
|
 |
|
On dał jej 6 róz w tym jedna sztuczną.
Powiedział gdy ostatnia uschnie on przestanie ją kochać.
|
|
 |
|
Uratuj mnie...
Ja będę Księżniczką zamkniętą w najwyższej wieży.
A ty będzie Królewiczem.
A jak ta bajka się skończy?
Czas pokaże...
|
|
 |
|
Miłość to jest takie coś, czego nie ma. To takie coś co sprawia, że nie ma litości... To tak jakby budować dom i palić wszystko wokół... Miłość to jest słuchanie pod drzwiami, czy to jej buty tak skrzypią po schodach, miłość jest wtedy, jak do czterdziestoletniej kobiety wciąż mówisz Moja Maleńka i kiedy patrzysz jak ona je, a sam nie możesz przełknąć... Wtedy, kiedy nie zaśniesz, zanim nie dotkniesz jej brzucha... Wtedy, kiedy stoicie pod drzewem, a ty marzysz, żeby się przewróciło, bo będziesz mógł ją osłonić.
|
|
 |
|
ONA - bardzo chora
ON - zapracowany
Godz.17
Ona: Chodz, przytul sie do mnie na chwilę...
On: Zaraz.
(I zapomniał.)
Godz.18
Ona: Chodź na moment.
On: Po co.?
Ona: Przytulimy się.
On: Dobra, ale za chwile, bo muszę tu skończyć...
(Nie przyszedł.)
Godz. 19
Ona: Kochanie, przytulimy się.?!
On: (Z drugiego pokoju) Jasne! za moment.
(Znowu nie dotarł.)
Godz. 20
Ona: I co z tym przytuleniem.?
On: Za parę minut. Tylko wezmę prysznic.
(przyszedł wreszcie, usiadł koło niej, przytulił się na kilka sekund.)
On: Już.?
Ona: Co już.?
On: No, czy już wystarczy.?
Ona: Taak krótko.?
On: Przecież się przytuliłem.
Ona: Ale za krótko.
On: Nie mówiłaś, że miało byc dłużej.
Ona: Ja tylko chciałam na koniec mieć troche czułości i ciepła.
On: Jak to.?
Ona: Żegnaj. Na zawsze bede Cie kochać.
[I odeszła.. tam daleko.. na drugą stronę]
A on.? On żałował że tak mało okazywał jej uczucia chociaż bardzo ją kochał. I że ten ostatni czas bliskości trwał tylko kilka sekund.
|
|
 |
|
Uwielbiam Cię za to, że jesteś,że im dłużej Cię znam, tym bardziej przybywa mi powodów do uwielbiana Cię jeszcze mocniej .
|
|
 |
|
ważne,aby mieć kogoś takiego, kto cię kopnie w odpowiednim momencie w du.pę,wyzwie cię, siądzie na psychikę. on to robi dlatego, żebyś sobie życia nie zmarnował i żebyś się otrząsnął. ten ktoś nazywa się 'przyjaciel'.
|
|
|
|