 |
|
Umieram tu z wolna. To miejsce mnie pożera, jest jak złowroga otchłań, która nie pozostawia po sobie nadziei na cokolwiek lepszego, dopuszcza się całkowitej destrukcji. Upadam. Leżę tu, łzy płyną po lodowatych płytkach podłogi. Muszę wstać. Muszę biec, tylko nie mam nóg. Nie działają, nie mają motywacji. Boję się. Nie mogę tu zostać. Zginę tu. Zaczynam się czołgać, nie mogąc wstać. Mija kilka sekund, kiedy pojawia się kolejny paraliż. Pójdę... pójdę, jeśli zapewnisz, że dogonisz moje kroki i znów poczuję ciepło Twoich dłoni.
|
|
 |
|
''jestem blisko,lecz jeszcze nie tam gdzie chcę być.''
|
|
 |
|
''to co powiem,wiem,że na dobre zostanie.''
|
|
 |
|
''dla mnie słowo to siła.''
|
|
 |
|
''nie sprzedam duszy,serce moje szlocha skrycie,bo choć nie raz się go boje to jednak kocham to życie.''
|
|
 |
|
to nic przyjemnego patrzeć w oczy człowieka,który z każdym dniem zakochuje się w Tobie coraz mocniej,a Ty pragniesz aby na jego miejscu był ktoś inny.musisz dać sobie czas./urywek od napisana
|
|
 |
|
widzę podkrążone oczy przed lustrem po bezsennej nocy.
|
|
 |
|
gdybym mogła cofnąć czas nie zrobiłabym błędu.
|
|
 |
|
Chcę położyć się koło Ciebie i po prostu opowiedzieć Ci o minionym dniu - słyszeć Twój śmiech i dopytywanie o coś z nutką niedowierzania, widzieć zdziwienie ustępujące rozbawieniu na Twojej twarzy. Obserwować Twoje oczy i słuchać jak podirytowanym głosem opowiadasz o rozegranym meczu, a jednocześnie uspokajająco mierzwić Cię po włosach. Przytulić się w końcu i słuchać Twoje serca, które być może stanowiłoby lekarstwo dla mojego łkającego teraz i bełkoczącego po cichu Twoje imię.
|
|
 |
|
Nie zarzucaj mi tylko, że Cię ignoruję. Nie odbieraj tego tak. Zrozum, że po prostu, gdy znajdujesz się w zasięgu moich dłoni, staram się ograniczyć reakcję organizmu do dreszczu przebiegającego wzdłuż kręgosłupa i karcę się w sobie, bo mózg już analizuje bodziec posłania łez do oczu.
|
|
 |
|
trudno mi kochać za dwoje.
|
|
 |
|
chcę by moje serce było w Twoim.
|
|
|
|