 |
było niemal idealnie,tak bardzo pięknie,że aż nie chciało mi się wierzyć,że mam szczęscie na wyciągnięcie ręki.
|
|
 |
zamykam oczy, a kiedy je otwieram, on wciąż tu jest i wciąż na mnie patrzy.
|
|
 |
momentalnie czuję, jak wszystko we mnie napina się niemal do bólu i wiem, że jesli on zostanie chociaż minutę dłużej, zacznę krzyczeć na całe gardło.
|
|
 |
Czy zawsze tak było? zawsze pozwalałam sie pieprzyć, a potem odrzucałam facetów jak niepotrzebne opakowania o jedzeniu?
|
|
 |
zakończył beztroski etap pożądania i stanął obiema nogami na ziemi.
|
|
 |
podejmuje więc wędrówkę moich dłoni,ust,języka. Słysze jego jęk, a potem mój własny, równie bolesny. Wstrzymujemy oddechy, on gładzi mnie po włosach,przyciaga do siebie bliżej i bliżej.
|
|
 |
mierzymy sie spojrzeniami, niepewnie gładzi mnie po policzku.
|
|
 |
gdybym potem zniknęła ja, zniknęłyby wyrzuty sumienia.
|
|
 |
gdyby potem mogło nie istnieć.
|
|
 |
kładzie dłonie na moich włosach, niezdecydowany, czy odepchnąć mnie, czy przyciągnąć.
|
|
 |
wsuwam ręce pod ubranie,dotykam ciała.
|
|
|
|