 |
|
Ktoś mógłby mi wyprać mózg, bo mam dość rozpamiętywania przeszłości bardzo bliskiej, nieco dalszej i tej całkiem odległej. / ciasteczkowypotworek
|
|
 |
|
Jestem alergiczką. Jestem uczulona praktycznie na wszystko. Wszystko zawsze mnie swędzi. Gdyby nie moje codzienne branie wieczorem tabletki i smarowanie maścią to przez Ciebie ze złości rozdrapałabym sobie skórę do kości. / ciasteczkowypotworek
|
|
 |
|
Może i jesteśmy z innych miast, mówimy innymi językami, mamy inne zainteresowania i charaktery, ale pamiętajcie że nasze serca biją jednym rytmem./ ciasteczkowypotworek
|
|
 |
|
Pamiętam doskonale jak trzymaliśmy się za ręce, patrząc sobie w oczy ale co, że miałam Cię w rękach skoro Ty miałeś ją w sercu?
|
|
 |
|
Siedziała na zimnym krawężniku ze skulonymi nogami, płakała, jacyś kolesie zaczęli rzucać w nią śnieżkami. Ona w ogóle nie reagowała. Miała na nich teoretycznie wręcz wyjebane. Chłopcy przestali, gdy ta nawet nic nie powiedziała. Jeden z nich podszedł do niej, uświadamiając sobie że to była jego kumpla. Usiadł koło niej i powiedział: Nie zamartwiaj się. Nie był Ciebie wart.. Dziewczyna wstała, wzięła kulkę śniegu i z histerycznym śmiechem zaczęła Go nacierać. / ciasteczkowypotworek
|
|
 |
|
nie wracaj , nie pisz , nie dzwoń , nie patrz , nie żałuj - nie chcę Cię znać i to wszystko tylko dlatego że tak fantastycznie zrobiłeś mnie w chuja, wiesz ?
|
|
 |
|
spojrzał w niebo i uśmiechnął się -nigdy nie jest za późno, żeby przeżyć dobre życie.
|
|
 |
|
im dalej uciekasz, tym bardziej się zbliżasz. :*
|
|
 |
|
Jednakże mądrzy ludzie w tym właśnie celu mają rozum, żeby się nim posługiwać w podobnie skomplikowanych przypadkach.
|
|
 |
|
Nie interesowali jej chłopcy odważni, proszący do tańca, podrywający, zachęcający, jej uwaga kierowała się ku krzesłom pod ścianami, na których wiercili się skrępowani nieśmiałością młodzi melancholicy, głodnym wzrokiem wodzący po falujących na parkiecie sukniach, po migawkowo odsłanianych w pląsach i obrotach nóżętach, po dekoltach uchylających w skłonie tajemnice półokrągłych cieni; młodzieńcy ci, udręczeni nałogiem onanizmu, wychylali kolejne kufle dla kurażu i koordynacji zmysłów, cóż, kiedy wciąż nie mogli oderwać się od swoich siedzisk i poprosić którejś z panien, choćby najbrzydszej na początek, do tańca. Ginęli więc kolejno w śnie pijackim albo oddawali się rozmowom w obrębie własnej płci, usiłując wspólnie ulżyć kompleksom.
|
|
 |
|
nigdy nikomu nie powiem „za moich czasów”, bo żaden czas nie był mój, nawet kiedy go miałam.
|
|
|
|