 |
|
Wiesz co.. Nadal chce wiedzieć co u Ciebie, co robisz, jak się czujesz.. Chcę cieszyć ryja widząc Twoje imię na wyświetlaczu, i chociaż raz dziennie dostać sms'a ':*' od Ciebie na dzień dobry czy dobranoc.Widzisz? Nie wymagam zbyt wiele.. Chce żebyś był.. Wystarczy!
|
|
 |
|
w moim życiu nie raz ktoś zostawiał tylko łzy
i grał na moim ciele symfonie blizn
więc rozumiem i potrafię nie oceniać
nikogo i nic.
|
|
 |
|
Chodź! Będziemy się śmiać z tych wszystkich, którzy zwątpili w istnienie naszej przyjaźni.
|
|
 |
|
Chodź! Będziemy się śmiać z tych wszystkich, którzy zwątpili w istnienie naszej przyjaźni.
|
|
 |
|
Są ludzie , którym pozwolimy wracać zawsze. Choćby nie wiadomo jak Nas zawiedli i jak bardzo pozwolili Nam cierpieć. I mimo, że wywoływali najokropniejszy ból, gdy odchodzili - to wywołują najcudowniejszy uśmiech wtedy, gdy wracają .
|
|
 |
|
Ja tam wolę być nieszczęśliwa, niż pozostawać w stanie fałszywej, kłamliwej szczęśliwości, w jakiej tu się żyje.
|
|
 |
|
A teraz spójrz mi w oczy i powiedz, że nic nie czujesz. patrz prosto w moje źrenice, i obserwuj jak z moich oczu wyłaniają się łzy. przyjrzyj im się bardziej, a zobaczysz w Nich swoje odbicie w kształcie serca.
|
|
 |
|
To źle, że chciałam poczuć się najważniejsza? To źle, że potrzebowałam czułości jaką dać mi mógł tylko on? Może faktyczne to źle, że w zamian za to wszystko chciałam dać miłość, dać całą siebie i wszystko, co mogłam. To wszystko źle. Po prostu źle, że chciałam być szczęśliwa i chciałam dać szczęście.
|
|
 |
|
budzisz się rano i nie jesteś w stanie dotknąć dłonią ŻADNEJ części swojego ciała, brzydzisz się siebie bardziej niż wszystkich kloszardów z ulicy. podchodzisz do lustra i masz ochotę je rozbić, gołą ręką, nienawidzisz tego odbicia. nienawidzisz wszystkiego. tego, na co właśnie patrzysz. przecież to widać, przecież czujesz każdą ranę. są tam. tego, co siedzi w Twojej głowie i kazało Ci zrobić to wczoraj i na pewno każe zrobić dziś. i każdy dzień zaczyna się tak samo. czujesz, że wszyscy nienawidzą Ciebie równie mocno jak Ty sama. wiesz to, po prostu tak jest. chcesz się od siebie uwolnić, Twój własny umysł Cię zabija, z każdym dniem coraz bardziej skutecznie. jesteś żywa. wciąż. czujesz każde uderzenie serca i jedyne, o czym marzysz, żeby to było ostatnie. już. przestań. wystarczy. zatrzymaj się. proszę. dzień mija. wracasz do domu, i płaczesz, i chcesz umrzeć. kładziesz się do łóżka ze szczerą nadzieją, że rano się nie obudzisz. ile jeszcze wytrzymasz? po co żyjesz?
|
|
 |
|
on we mnie wierzy, więc dam radę.
|
|
 |
|
Też masz czasem dzień gdy juz po obudzeniu czujesz cisnące się w oczach łzy? Gdy każdy szmer sprawia, że krzyk tkwi w gardle? Moment osłabienia, moment w którym nawet małe "nie mam czasu" boli jak cios zadany prosto w serce.
|
|
 |
|
Dzień rozłąki i znowu wszystko jest pięknie. a wczorajszy wieczór mogłabym powtarzać co ranek, co południe i co wieczór, co 5 minut, co chwilę. mieć go przy sobie tak, jak wczoraj. mimo wszystko.
|
|
|
|