 |
|
Wtuliłam się w jego ciało najmocniej jak potrafiłam i przyłożyłam ucho do serca wsłuchując się w najpiękniejszą muzykę świata...To nie był jakiś tam jazz czy soul. Nic nie dorównuje dźwiękowi bicia jego serca.
|
|
 |
|
Jego uśmiech-perfekcyjny,wyćwiczony,niemalże sztuczny.
Nie,dosyć on mnie wkurwia. Nagle do głowy wpadł mi cudowny plan.
Zaczęłam wesoło podskakiwać i wymachiwać dłońmi w jego kierunku.
Gdy udało mi się w końcu zwrócić jego uwagę,zamiast wymachiwać dłońmi,zaczęłam machać fuckami. -Dobra,dobra,uspokój się już! - Michał zaczął łapać mnie za ręce śmiejąc się przy tym jak psychopata.-ja pierdole-nie mógł powstrzymać śmiechu -ciii ja się dopiero rozkręcam.-uśmiechnęłam się pod nosem łobuzersko. Mój wzrok mógł zdradzić tylko jedno : śmierć nadchodzi!
|
|
 |
|
- Co ty robisz?- zaśmiałam się, widząc czerwień jego policzków.
- Próbuję Cię pocałować, ale wszystko psujesz.
|
|
 |
|
Budzę się tego każdego ponurego ranka o piątej czterdzieści pięć by brnąć przez swoje życie tak jakby wszystko co było między nami nie miało miejsca.
|
|
 |
|
spierdalaj z nami oveeer!
|
|
 |
|
-I jak Ci się podoba?- spytałam siadając chłopakowi na kolana.
-Fajny pokój, ale najbardziej siłownia- uśmiechnął się.
-Nie, nie!Wnoszę poprawkę.Cofnij! Znaczy się... I jak Ci się podoba?- wyszczerzyłam zęby.
-No nawet fajny pokój, ale siłownia!- wybuchnął śmiechem drocząc się ze mną. Popchnęłam go na łóżko i usiadłam na nim udając człowieka, który posunął by się do tortur za błędną odpowiedź.
-JAKIE POMIESZCZENIE JEST NAJLEPSZE?!
-Twój pokój- zaśmiał się.
-No i właśnie...- odniosłam triumf. -Ale wiesz... ta siłownia- krztusił się ze śmiechu.
-No nie ma bata! Trzeba przekonać inaczej- powiedziałam jak zatroskana matka.
|
|
 |
|
-nie płacz.
-nie oddychaj,potrafisz?
|
|
 |
|
Moja najlepsza przyjaciółka schowała głowę pod stół. Byłam pewna, że nie chciała pokazać, że się śmieje. Ja za to wybuchłam głośnym śmiechem waląc ręka w stół. Nie mogłam powstrzymać rechotu. Aż zaczęłam się dławić kiedy usiadła mu na kolanach i obdarowała go soczystym buziaczkiem zostawiając mu tony błyszczyku na policzku. Wszyscy zaczęli mnie walić w plecy bo guma do żucia utknęła mi tam gdzie nie trzeba. W końcu ktoś walnął porządnie i wyplułam gumę prosto w sprężyste loczki pięknej bestii.
|
|
 |
|
Nawet sobie radziłam z tym, że przebywam w towarzystwie jego i jego dziewczyny. Trochę mnie to przytłaczało ale bez przesady, nie mam 12 lat i umiem to przyjąć na klatę.
|
|
 |
|
-Zawsze jesteś taka bezczelna?
-Nawet kiedy śpię i nie oddycham.
|
|
 |
|
Tak, to nie była jej pierwsza zmiana. Jej poglądy z sekundy na sekundę potrafiły się zmieniać. Mimo to, nie zmieniło się w niej jedno – miłość do jednej ważnej dla niej osoby. Pamięta dokładnie wszystkie chwile z nim spędzone, każde rozstania – te mało bolesne, właściwie nic nieznaczące – oraz te, które zmieniały jej życie.
|
|
 |
|
-mamuu kupiłaś coś sloodkiego? bo wiesz slodyce są baldzo potsebne do zycia , napsyklad taka cekoladka daje mi usmiesek od uszka do uszka. /Martyna ♥
|
|
|
|