 |
|
nauczyłem się, że ludzie odchodzą. nawet jeśli obiecali tysiące razy, że tego nie zrobią
|
|
 |
|
i proszę, nie dzwoń, przyjedź, można u mnie palić.
|
|
 |
|
i nie ma żadnej gwarancji, że raz jeszcze w życiu człowiek będzie chciał
się wygłupiać i dawać drugiemu człowiekowi tak samo wiele
|
|
 |
|
wszystko o tobie mi się znudziło
|
|
 |
|
posmakowałem jej. i do mnie dotarło, że całe życie głodowałem.
|
|
 |
|
kontakt mamy rzadki, ale inaczej się nie da, jeśli ty chciałeś kogoś kochać, a on ciebie nie:)
|
|
 |
|
mówi się "kocham",
bo chce się odezwu.
i "śmierć" się odpowiada,
choć trzeba inaczej.
|
|
 |
|
są jednak takie poranki, że budzisz się i przestajesz wierzyć, że
gdziekolwiek na świecie jest pięknie. albo że on w ogóle istnieje, że
jest jeszcze coś poza tym jednym pokojem, gdzie trzymasz smutek w sobie
|
|
 |
|
siedzę i czekam, aż ktoś mnie uratuje i nienawidzę siebie za to, bo przecież nie mam kurwa pięciu lat.
|
|
 |
|
czasami myślę, że już czułem wszystko, co dane mi było poczuć. i że od teraz nie będę czuł niczego nowego, tylko wyblakłe reminiscencje tamtych uczuć.
|
|
 |
|
tęsknię za tobą. tęsknię bardzo boleśnie. bolą mnie włosy, kosteczki dłoni, koniuszki palców, rzęsy i kąciki ust. boli mnie skóra, podbrzusze, niebieskie skarpetki na stopach i lakier na paznokciach. boli mnie dotyk uszka od filiżanki, w której jest moja herbata i jutrzejsze kakao, które rano wypiję. boli oddech i para na szybie od samochodu. wracaj już, bo nikt nie wymyślił jeszcze środków kojących aż taki ból.
|
|
 |
|
zupełnie jakbyśmy poznali się tylko po to, żeby się ze sobą żegnać
|
|
|
|