 |
więc, nie wiem, co będzie dalej, w przyszłości, za dziesięć lat, za rok, za miesiąc, jutro, za godzinę, za chwilę.
|
|
 |
boże, daj instrukcję do tego kurewsko pięknego świata.
|
|
 |
życie jest beznadziejnie niedorzeczne.
|
|
 |
chlać codziennie i albo przyjąć wszystko naraz i upić się na śmierć, albo powoli kosztować wszystkiego, karmić się bólem i alkoholem, aż do momentu, kiedy skończą się na to pieniądze, kiedy wszystko się skończy, zapukać do twoich drzwi, uśmiechnąć się i pożegnać, przeprosić i podziękować za wszystko, później biec przed siebie, aż znajdę się tam, gdzie nie ma już żadnego wyjścia, wtedy przyłożyć sobie lufę do skroni, a potem już tylko wsłuchiwać się w huk lecącej kuli, brzdęk rozbitych kości i dźwięk niszczonych powoli wszystkich myśli, snów, marzeń, wspomnień, jak długo się da.
|
|
 |
zdycham bez ciebie, zdycham.
|
|
 |
jeszcze chwila, a znajdę się na totalnym dnie i jedyną rzeczą, jaką będę umiała jeszcze robić, to rozpaczliwie krzyczeć wróć!
|
|
 |
nie umiem już bez ciebie, nic więcej nie muszę dodawać.
|
|
 |
nie ma nic, zupełnie nic.
|
|
 |
nawet dzisiejszy dzień, mógłby być ostatnim mojego życia, jeśli tylko mogłabym go spędzić przy tobie.
|
|
 |
pamiętam, jak ślepa byłam, gdy patrzyłeś w moje oczy.
|
|
 |
kobiety tak naprawdę nigdy nie są smutne bez powodu. zawsze jest jakiś jebany powód. najczęściej taki na dwóch nogach.
|
|
 |
to ty musisz dostosować się do tego świata, on ma w dupie twoje widzi mi się. jemu nie zależy.
|
|
|
|