 |
|
Wczoraj czułam się jak prawdziwa kobieta. Nie dlatego,że wmasowałam w siebie balsamy, upięłam włosy, zrobiłam makijaż czy użyłam perfum. To Twoje spojrzenie sprawiło,że poczułam się jak najpiękniejsza istota na świecie.
|
|
 |
|
z perspektywy czasu chyba nie potrafiłabym ci wybaczyć tego co zrobiłeś. kiedy ja płakałam, dusiłam się łzami niemalże, ty prowadziłeś zajebiste życie z coraz to nowymi laskami o mnie nie myśląc nawet przez jedną malutką sekundę. dziś widzę to jakim chamskim i egoistycznym dupkiem się stałeś. kiedyś byłeś inny albo to ja nie dostrzegałam twoich wszystkich wad których masz niestety więcej niż zalet. i wiesz o czym teraz marze? aby cie spotkać i wyrzucić z siebie wszystkie emocje, które we mnie siedzą. wyzwałabym cię od najgorszych, zjechała od góry na dół byś nie myślał że wszystko kręci się wokół ciebie, egocentryczny dupku. tak. dziś jestem w stanie to zrobić choć jakiś czas temu prędzej wydusiłabym ze swoich ust byś wrócił bo tęsknię. ale nie dziś. DZIŚ jestem silna. dziś odchodzisz z mojego życia raz na zawsze. dziś uczę się żyć bez ciebie i będę szczęśliwa, choćby nie wiem co, obiecuje / halcyon
|
|
 |
|
chciałabym zacząć od nowa. z czystą kartką, bez przeszłości. zapomnieć o niej, wymazać ją z pamięci. zacząć życie z kimś kto pokocha mnie na prawdę, taka jaka jestem. ktoś przy kim mogę być sobą i za to właśnie będzie mnie uwielbiał. ktoś, przy kim będę szczęśliwa i ktoś, kto nigdy nie straci mojego zaufania no i ktoś kto nigdy nie wywoła na mojej twarzy łez, chyba że ze szczęścia. chcę uporać się z tym co ciągnie mnie ciągle do tyłu nie dając możliwości pójścia w przód, przed siebie. to mnie niszczy. chcę zniszczyć wszystkie wspomnienia i dobre i złe. zapomnieć o nim. najchętniej sprawić bym nigdy już go nie spotkała w swoim życiu bo nie chcę go już kochać. chce by na zawsze wyszedł z mojego serca i zostawił wolne miejsce dla tego, który będzie na nie zasługiwał i który będzie zawsze, nie na chwilę / halcyon
|
|
 |
|
Noc spadających gwiazd, okazja to wypowiedzenia życzenia i wiary, że odmienią nasz los. Ktoś może spędza ją pod namiotem ze swoją drugą połówką, ktoś piję ze znajomymi, śmiejąc się z głupich przesądów, a może gdzieś jest osoba, która tak jak ja samotnie siedzi na parapecie, patrzy w górę i rozmyśla. Zadaje sobie retoryczne pytania, piję kieliszek taniego wina, a w ręku trzyma papierosa, przywołuje wspomnienia i obraz chwil, w których kiedyś była szczęśliwa. On był jej szczęściem, ale i przekleństwem. Dzisiejszej nocy nie poprosi gwiazd, aby do niej wrócił, za dużo sprawił bólu. Jej życzenie to zapomnieć co to miłość bez zażywania środków odurzających.
|
|
 |
|
życie jest piękne. jest na prawdę piękne. tylko my je niszczymy. słowami, gestami, czynami. psujemy je odruchowo bądź specjalnie jednocześnie pragnąc lepszego życia. niezrozumiałe. róbmy wszystko by to wyglądało inaczej. szanujmy każdego bliźniego, nie szykanujmy i nie rańmy. kochajmy każdego tak by druga osoba przez nas nie cierpiała. róbmy wszystko by druga osoba była szczęśliwa. róbmy wszystko byśmy my sami byli szczęśliwi. nie rujnujmy sobie sami życia. bo do cholery, jest ono piękne samo z siebie a my je niszczymy. bo to nie życie jest okropne, tylko ludzie. / halcyon
|
|
 |
|
Też masz dosyć pytań w stylu 'dlaczego jesteś sama?' albo 'czemu taka fajna dziewczyna jak Ty nikogo nie ma?'. Masz dosyć dociekań, morałów i kazań. Nie masz siły odpowiadać na pytania i słuchać tego, co mają Ci do powiedzenia. Zaciskasz zęby, a czasem nawet powstrzymujesz łzy. Właśnie ktoś złamał Ci serce, zranił Cię, ale oni nie zważają na Twoje uczucia. Wolą zadawać swoje nieprzemyślane pytania i wylewać swoje mądrości. Przecież ciekawość jest ważniejsza niż to, co czujesz. To wszystko Cię boli, ja to doskonale rozumiem. Też jestem w takiej sytuacji, też mam tego dosyć. Za takie pytania jestem w stanie znienawidzić, ale próbuje je jakoś przełknąć, chociaż jestem przepełniona rozpaczą. / napisana
|
|
 |
|
A gdy mnie przytulał czułam tylko własne piersi napierające na jego klatkę piersiową.
|
|
 |
|
Czasem lubię te deszczowe dni, kiedy powietrze jest tak samo smutne jak moja dusza. Siadam wtedy sama w pokoju, ściągam sztuczny uśmiech i jestem tylko dla siebie. Czuję się wolna od rutynowego udawania, a za oknem nie ma ludzi i nie muszę słuchać śmiechów ani oglądać czułych uścisków, które jeszcze powodują ból w klatce piersiowej. Jestem wtedy w pełni sobą, chociaż na tą krótką chwilę. / napisana
|
|
 |
|
Wolałabym pozbyć się serca niż jeszcze raz poczuć jak bardzo cierpi się z miłości. / napisana
|
|
 |
|
To wszystko stało się tak nagle i poczułam jakby upuścił moje serce z dziesiątego piętra. Nie było bólu, odczułam tylko wewnętrzną śmierć i pustkę. Był ogromny żal i milion łez. Dopiero z czasem to wszystko zaczęło stopniowo zżerać mnie od środka. Czułam jak każda cząstka mojego ciała cierpi. Zdiagnozowano niedobór miłości i jego obecności. To nawet nie choroba, to jak wyrok dla mojego organizmu. I nie wiedziałam czy dam radę z tego wyjść, czy będę potrafiła funkcjonować i budzić się każdego ranka z małą dawką nadziei na lepsze jutro. Teraz leczę się każdego dnia na różne sposoby i jakoś trwam blada, smutna, nieobecna w tłumie ludzi. Wiem, że jeszcze długo będę dochodzić do siebie, bo nie tak łatwo poskładać psychikę do dobrego stanu. Kilka razy chciałam się poddać, ale muszę walczyć, bo jest kilka osób, którym obiecałam siłę. A ja dotrzymuję swoich obietnic. / napisana
|
|
 |
|
Strach przemawia przeze ze mnie, męczy mnie swoją obecnością. Jest ze mną odkąd Cię tu nie ma . Chyba już stał się cząstkom mnie. Boję się niemal wszystkiego, otaczającego świata, ludzi i ich zachowań, dlatego tak często się ukrywam, a zobaczyć mnie można jedynie na dobrej imprezie. Ostatnio poczułam nawet strach do samej siebie. Nie wiem do czego jestem jeszcze zdolna, aby pozbyć się bólu i wspomnień, które pozostawiłeś po sobie. Jestem straszna, czuję wstręt i obrzydzenie do samej siebie, nie mogę spojrzeć w lustro, nienawidzę mojego odbicia, moich zachowań. To nie jest normalne, tak nie powinna zachowywać się nastolatka z moim wieku. Tak bardzo chciałabym się tego pozbyć, ale nie wiem jak. Zawsze złamię daną obietnicę, coś mówię, a potem temu zaprzeczam. Czuję strach przed normalnym życiem, strach przed życiem jakie toczę teraz, boję się żyć, ale także boję się śmierci Powiedz, gdzie tu jest sens? Czy już oszalałam?
|
|
|
|