 |
|
Codziennie odkładasz szczęście na jutro. Czekasz na przyszłość, liczysz, że będzie lepiej, ale
zegar tyka. On się nie zatrzyma tylko dlatego, że teraz jest źle, a później będzie lepiej...
|
|
 |
|
Już wtedy Twoje oczy mówiły "nie jestem dla ciebie".
|
|
 |
|
Zwycięzcą nie zawsze jest ten najlepszy, który zdobywa główną nagrodę. Zwycięzcą może być
człowiek, który próbuje coś zmienić w sobie, swoim życiu i podejściu do otaczającego świata,
pomimo wszelkich trudności. Człowiek, który robi pojedyncze, powolne kroki, przekraczając
własne lęki i ograniczenia, podczas gdy inni bez trudu biegną.
|
|
 |
|
Dziś małolaci żyją za hajs rodziców. Nie dowierzają nam jak było dawniej. Dziś mówią i dostają. Przysłuchują się dokładnie moim opowiadaniom jak wspominam dawne czasy na osiedlu. Otwierają usta z niedowierzania. Dawniej sami kombinowaliśmy kilka złotych na coś słodkiego czy kolejne piwo, rama fajek to już było coś. Nie jeden raz zapraszało się kolegę na obiad do domu, bo w jego garach było pusto - matka wolała z ojcem znów przechlać cały hajs. Nie jedna noc spędzona gdzieś za miastem kiedy brakowało kilku groszy do biletu, a na nogach dojść się kilka kroków nie dało. Zaufanie budowało się inaczej niż teraz, każdy był równy. Nie patrzyło się na zasób portfela, a na to co jest w głowie. Oddać życie za ziomka? Nadal to młodych dziwi. Nie pytaliśmy się ilu ich jest, a gdzie są. Dziś młodzi pytają ilu ich jest później szukając wymówki by uciec. Teraz nie trzeba już dzielić kieszonkowego by starczyło na cały miesiąc gdy jakieś fuchy brakowało, bo każdy zarabia na siebie. | dearmad
|
|
 |
|
Poszarpane serce, które nadal kocha.
|
|
 |
|
Istotka, która ma sto sześćdziesiąt centymetrów wzrostu. Niebieskooka, brązowowłosa istota, która kocha tak potężnie, że toksyczność uzależnienia trwa w niej od kilku dobrych lat. Istota, która uzależniła się tak mocno, że nie istnieje na świecie taka moc, która zdołałaby to zniszczyć. Istota, mała istota człowiecza, która uznała świat za ruinę wspomnień miłości zaprzyjaźnioną z cierpieniem. Istota, która chce kochać, ale nie potrafi zrzucić z swych ramion ciążącej na niej przeszłości. Istota, która marnuje swoje życie z każdym wdechem, spojrzeniem zawierającym w sobie stuprocentowy ból. Istota, która cierpienie uznała za swoją matkę, a płacz był jej bratem, który zawsze ją dobijał. Istota, która została pozbawiona jakiegokolwiek cholernego sensu życia. Istota, która ma przy sobie tylko złudne, niszczące ją emocje- nic po za tym. Istota, która się zgubiła drogę, kierując swoje stopy w złym kierunku. Istota, która potrzebuje Twojej pomocy, zrozum to w końcu.
|
|
 |
|
Znowu złego coś doskwiera, korci, wierci w brzuchu dziurę. Głośno krzyczy, dużo płacze, zaraz jadem Cię zatruje. Ostre cięcia, jakby nożem zadane z głębi duszy. Paraliż, amnestia, nagła śmierć podłych katuszy. Krew, łzy i pot, nie do zniesienia ból. Drwiłeś z miłości? Teraz zamiana ról. Prosisz o litość, błagasz resztką sił, ale krzyk jest głuchym echem- z bólu będziesz się wił. Własną krwią się dławisz i cholernie się dusisz. Zaczynasz się poddawać, chyba jesteś już głuchy. Postać podchodzi do Ciebie cichym dreptem, słyszysz przy uchu jak mówi do Ciebie szeptem. "Umieraj, prędzej samotność to Twój mentor. Nie masz już nikogo, nie masz nic- znikaj prędko". Nie potrafisz powstać, by unicestwić śmierci zmorę. Nagły bezdech, krótka chwila- nie masz sił, to już koniec.
|
|
 |
|
Czym tak naprawdę jest szczęście? Z pewnością jest uczuciem, które daje odczucie zdumienia, którego nie sposób się wyzbyć. Oczy kipią iskrami potencjalnej euforii, radości, fascynacji, nuty podniecenia i zachwytu. To coś czego nie sposób konkretnie określić. To coś pięknego, co daje nam siłę, urozmaica życie i nasyca serce. Radość przepełnia nas w całości pożądając tych emocji z co raz większą pasją. Opanowuje nas pogoda wesołego ducha, która zostaje zauważona przez innych spoglądających na nas z zazdrością ludzi. To potęga, niezniszczalna potęga szczęścia.
|
|
 |
|
Ulotne chwile przelatują nam przez palce. Jeden moment, jedna chwila, jedno zdarzenie, jedna sekunda. To wszystko dzieje się w naszym życiu zbyt szybko. Rzeczy pierwsze, te najlepsze, najważniejsze. W pamięci, gdzieś głęboko zostaje zapisana ta cała kumulacja. To tkwi w nas i ze zdwojoną siłą nas niszczy. Serce zwalnia tempo, a psychika zaczyna wariować. My zaczynamy wariować. Gubimy sens, gubimy się w samych sobie. Tracimy wartości moralne, życiowe. Gdzie jesteśmy? Gdzieś na krawędzi pomiędzy złudzeniami, a iluzją.
|
|
|
|