 |
tu prawda na jaw wyjdzie, jak wiosną gówno spod śniegu
|
|
 |
depczesz leżących? no to lepiej się nie wyjeb, bo szybko kilka podeszw może spotkać się z twym ryjem
|
|
 |
mówię o tym co wiem, o czym nie wiem nie mówię
|
|
 |
dzisiaj znamy się gorzej bowiem musieliśmy dojrzeć
i mijamy się na dworze często unikając spojrzeń
|
|
 |
uderzenie młotkiem w twój pusty łeb.
|
|
 |
mój problem polega na tym, że najpierw sama wpycham Cię do windy każąc Ci spierdalać, a później wzywam ją z powrotem ze łzami w oczach, żeby oparta o jej drzwi móc jechać te 10 pięter w dół, zatrzymując się na każdym z nich. i na oczach poddenerwowanych, czekających sąsiadów, smakować Twoich ust dosadniej niż kiedykolwiek wcześniej.
|
|
 |
problem tkwi w tym, że pewni ludzie są niezastąpieni. dlatego zamiast wlać w siebie szklankę wódki, wylewamy z siebie wiadro łez.
|
|
 |
nie zniżaj się do poziomu dla idioty, postaraj się odcedzić sens od głupoty
|
|
 |
nie bądź pizda, trzeba liznąć trochę życia, ale do tego lizania się za bardzo nie przyzwyczaj
|
|
 |
nie ma odpowiedzi na niektóre z pytań, a więzy pękają nawet te twarde jak tytan
|
|
 |
podaj mi dłoń, chodź ze mną, choć nie wiem co nas czeka.
|
|
 |
biby na ławkach, na słuchawkach co najlepsze, jeśli nie słuchałeś rapu słyszałeś "synu jeb się"
|
|
|
|