 |
|
miałem sen i to nie szmal mi się w nim przyśnił, widziałem moich wrogów jak nie wypływali z Wisły.
|
|
 |
|
nie ma cię, a ja na przekór sobie ciągle gdzieś cię znajduję. pod poduszką własnych snów, na końcówkach włosów się do mnie uśmiechasz i łaskoczesz w policzek. wędrujesz wolno po mojej szyi i zakradasz się do ucha. na puszkach palców widzę kolor twoich oczu, a bladość twych ust całuje mnie w czoło.
|
|
 |
|
będę płakać łzami tamtejszych snów, które nigdy nie miały szansy się spełnić. będę krzyczeć spojrzeniami twoich oczu, kiedy patrzyły na mnie.
|
|
 |
|
boję się, że żar płonacy w moim sercu spali powłokę normalności i doprowadzi mnie do obłędu
|
|
 |
|
Bo tak - dlatego mnie zostawiłeś.
Bo nie - dlatego nie wrócisz
|
|
 |
|
Naćpałam się wczoraj, dziś znów będę żałować I znów jego zapach chciałabym mieć na dłoniach...
|
|
 |
|
I mówi, że by wpadła do mnie na seks i blanta, Albo blanta i seks, albo na blanta seks i blanta.
|
|
 |
|
Mógłbym znów się postarać I przestać pić, przestać jarać, ale życie w zamian tępy śmiech ma dla nas.
|
|
 |
|
narkotyki niszczą ludzi, ale tworzą legendy
|
|
 |
|
Jak spotkasz ich pozdrów i spytaj jak żyją, bo łączyło nas więcej niż przyjaźń i piwo....
|
|
 |
|
Mówił że by za nią umarł, kurwa nigdy nie widziałem, żeby ktoś się tak rozumiał, Wpadał z nią, pił, znał umiar, ona miała czuć się dobrze, on miał czuwać
|
|
 |
|
Ciężko wiesz jakoś przestać pluć na to całe życie i wyciągnąć z serca nóż
|
|
|
|