 |
|
przyszedł, narobił syfu, odszedł. znajome?
|
|
 |
|
słuchałam, gdy mówiłeś. mówiłam, gdy potrzebowałeś pocieszenia. uśmiechałam się, gdy ty to robiłeś. płakałam, gdy tobie życie waliło się na grzbiet. w zamian otrzymałam soczyste "spierdalaj", gdy to ja potrzebowałam pomocy.
|
|
 |
|
czasem brakuje mi tchu, żeby wziąć te wszystkie zmartwienia, błędy, rozczarowania na jeden wdech.
|
|
 |
|
nie pytasz dokąd idę, ale wiem, że idziesz tam za mną.
|
|
 |
|
Szacunek i zaufanie to bardzo drogi prezent, więc nie wymagaj go od tanich ludzi.
|
|
 |
|
To, że jestem tutaj dzisiaj, oznacza, że wszystko, co miało mnie zniszczyć, przegrało.
|
|
 |
|
Dziś tak trudno coś napisać, podnieść się i zrobić coś co powinienem, rozmowy są o niczym a ciało pragnie wyrwać się rzeczywistości. Dziś czuję jak rozminąłem się z celem, jak utknąłem na głębinie i czekam aż chmury odsłonią drogowskaz nieboskłonu. Pokaż mi Boże gdzie iść, tak jak pokazałeś mi kim jestem. Skleiłeś mnie w całość, dąłeś mi rozumieć, dałeś mi władzę świadomości a teraz pokaż gdzie skierować swoją energię, która płonie we mnie. Może rany muszą się jeszcze zagoić, może dajesz mi odetchnąć, więc poczekam na znak a tymczasem zatańczę, zachłysnę się zapachem lasu, zapadnę się w powiewach ciepłych dni.
|
|
 |
|
Kto nie zna krzyku duszy w czyichś objęciach, nie wie czym jest piekło, gdy pragnie by ciało spłonęło zanim ten akt obłudy przeminie, zamykasz oczy ale nie ma ucieczki, nie można wyrwać się z ciała, które gra w sztuce diabła.
|
|
 |
|
głęboko w płuca, za wszystkie nasze dni.
|
|
 |
|
wycofuję się. mam dosyć. przepraszam i dziękuję.
|
|
 |
|
zaczynam od nowa. tak bardzo chcę dać radę. nie mogę być słaba.
|
|
 |
|
nie rozumiem jak to możliwe, że czuję ten ból i wciąż jeszcze żyję.
|
|
|
|