 |
|
Dawno mnie tutaj nie by艂o 馃憜馃徏 lubi艂am tu by膰 馃挭馃徏 mo偶e od czasu do czasu wr贸c臋 do pisania 馃檹馃徏
|
|
 |
|
Przecie偶 nie mam gdzie wraca膰, przecie偶 nie ma komu wraca膰. Nie ma Ciebie bo tylko udawa艂a艣, nie ma mnie bo ju偶 jestem inny. Koniec i pocz膮tek. Id臋 teraz tam gdzie jest 艣wiat艂o, nie chc臋 ju偶 odwraca膰 si臋 za siebie szukaj膮c mi艂o艣ci, to dla naiwnych, dla innych.
|
|
 |
|
"Czasem zanim spadniesz, no to czujesz jakby艣 lata艂 - wi臋c ci wtedy z nieba spad艂em, ale troch臋 tak jak szatan."
|
|
 |
|
najwi臋kszym b艂臋dem jest wyobra偶anie sobie szcz臋艣cia jako wielkiego wydarzenia. tymczasem ono trwa kilkana艣cie sekund. 艣miejesz si臋 z kim艣 w samochodzie. wychodzisz wieczorem na balkon. s艂yszysz ulubion膮 piosenk臋. je艣li ci膮gle czekasz na co艣 wi臋kszego, mo偶esz przeoczy膰 fakt, 偶e 偶ycie ca艂y czas podawa艂o ci szcz臋艣cie w ma艂ych porcjach
|
|
 |
|
Zawsze, gdy telefon nie dzwoni, wiem, 偶e to Ty.
|
|
 |
|
呕egnam si臋 powoli z poprzednim 偶yciem. Usuwam aplikacje, konta, my艣l臋 ju偶 o planach ns kolejny rok. Tyle pomys艂贸w, tym razem rozs膮dnych. To cudownie nie goni膰 ju偶 za niczym, nie t臋skni膰, nie oczekiwa膰 zbyt wielkich rzeczy, albo tych kt贸re s膮 takie wa偶ne dla innych a bezwarto艣ciowe. Przygotowuj臋 si臋 na nowe 偶ycie, skupione na tym co ma sens, tylko na tym. Podobno takie rzeczy ciesz膮 kiedy si臋 uzdrowisz, a ja chyba w ko艅cu wyszed艂em z choroby. Zdr贸wka!
|
|
 |
|
Mog臋 patrze膰 w gwiazdy ale to ju偶 nie to samo, mog臋 czu膰 ciep艂o ognia ale to tylko ognisko na dzia艂ce, mog臋 patrze膰 na S艂o艅ce ton膮ce w otch艂ani i zamiast zamkn膮膰 pust膮 d艂o艅 roz艂o偶y膰 r臋ce aby nabra膰 wiatru. Mog臋 pisa膰 o nadziei ale w sercu nie mam ju偶 naiwno艣ci, nadzieja pusta jak Twoje s艂owa. Nie widz臋 ju偶 ko艅ca, ani nowych pocz膮tk贸w tylko drog臋 bezkresn膮, musz臋 tylko stawia膰 kolejne korki od do艣wiadczenia do do艣wiadczenia.
|
|
 |
|
Czy kto艣 ma jak ja, tysi膮ce 偶y膰 przelatuj膮cych w mrugni臋ciach, wszystkie chwile dobre i z艂e z tysi膮cami os贸b, przez chwil臋 nie ma mnie tu, jestem wsz臋dzie. W niekt贸rych rozga艂臋zieniach widz臋 u艣miech, kt贸ry pot臋guje moj膮 moc, pr贸buj臋 wzmocni膰 t臋 艣cie偶k臋 ale musz臋 wraca膰, ju偶 siedz臋 w fotelu a d藕wi臋ki piosenki 艂agodz膮 b贸l tego istnienia. My艣li pr贸buj膮 Ci臋 odszuka膰, kogo艣 najbli偶szej moich sn贸w, stworzon膮 ze sn贸w, czy tak膮 jak ze sn贸w. Zasia艂a艣 mi w umy艣le wspaniale wsp贸lne chwile i b臋d臋 je mia艂 z Tob膮 lub nie. Odezwij si臋, a poka偶e Ci jak bardzo si臋 zmieni艂em, ciekawe czy zdo艂asz rozbroi膰 mnie teraz.
|
|
 |
|
Jak to jest, 偶e jestem bo musz臋 ale potrafi臋 by膰 mi艂y, a ty jeste艣 bo niby chcesz a jeste艣 tak膮 zo艂z膮? Mo偶e to B贸g postawi艂 ci臋 na mojej drodze abym trenowa艂 cierpliwo艣膰.
|
|
 |
|
"Wiecie, w czym ludzie si臋 gubi膮? W kumplostwie. Przywi膮zanie to 艂atwa sprawa. Czasy dzieci艅stwa uzmys艂owi艂y mi, 偶e cz艂owiek jest w stanie przywi膮za膰 si臋 nawet do martwego chomika. Tak, tak, przez cztery dni nie mia艂am odwagi powiedzie膰 rodzicom, 偶e zdech艂, 偶eby go czasem nie wyrzucili.
Z 艂贸偶kiem jest zreszt膮 podobnie. O ile nie sypiasz z m艂otem pneumatycznym, to pr臋dzej czy p贸藕niej si臋 zgracie. Zw艂aszcza, jak oboje umiecie s艂ucha膰 i rozmawia膰, a seks nie jest dla Was tylko odhaczaniem na 艣lepo orgazm贸w. Ale kumplostwo? Kumplostwo to ju偶 jest sztuka.
|
|
|
|