 |
|
i właśnie wiesz co? tamtych dni mi brak...
|
|
 |
|
ona była inna niż te wszystkie panny
|
|
 |
|
dziś jestem starszy, mam coś w garści, ty znasz epilog. boże, chciałbym zatrzymać czas tyle razy w życiu. nie wiesz czego chcę? bez kitu!
|
|
 |
|
każda historia ma swój dylemat, ma swój początek i koniec jak poemat,
|
|
 |
|
każda historia ma swój dylemat, ma swój początek i koniec jak poemat,
|
|
 |
|
chciałbym coś wiedzieć teraz na pewno, to moja udręka, to jej sedno. wiem tylko, że wszystko się zmienia, coś jest a później tego nie ma.
|
|
 |
|
jesteś moim końcem i ciągle moim początkiem, ciągle ty 24 365, bez końca każdy oddech oddany tu sprawiający chwile życia i potęgę moich słów, mów a usłyszę, karz - nigdy nie zawaham się, szczęście wyboru i szukanie równowagi jak ying yang..
|
|
 |
|
Chodź kochanie posłuchamy jak oddycha wszechświat..
|
|
 |
|
jakim cudem może być wszystko na swoim miejscu?
skoro ty masz w dupie, to co my mamy w sercu.
|
|
 |
|
ale daje słowo do samego końca będzie tą pierwszą, której na setkę mówiłem kocham.
|
|
 |
|
nigdy nie będe bronił jej szykując moich pięści, nie będe miał jej nigdy więc nie będe za nią tęsknił
|
|
 |
|
chyba nigdy nie bedę jej bohaterem nie dam napisu "kocham na niebie" nie pognam do niej biegiem i nie dam tulipanów jej i choć obiecałem nie zabiorę jej daleko stąd gdzieś (wiesz?)
|
|
|
|