 |
|
Tęsknię, to tak cholernie boli, że jesteś tak daleko. Mogłabym teraz siedzieć z Tobą przytulona i oglądać nawet najnudniejszy film, ale razem. Jesteśmy osobno, dzielą Nas kilometry, to takie bez sensu.
|
|
 |
|
Zeus - Wariat pośród świrów
|
|
 |
|
byłam jego małą dziewczynką. z nosem, upapranym w czekoladzie. w za dużych butach. tą, którą uwielbiał nosić na barana i troskliwie przytulał, kiedy potknęła się o sznurówki swoich trampek. jednak każda dziewczynka dorasta. staje się kobietą. tą pewną siebie. radzącą sobie z najmniejszymi problemami. tą, która potrafi samodzielnie wytrzeć sobie wąsy z kakao. jednak w życiu każdej z nas przychodzi moment, kiedy mamy ochotę znów poczuć się beztrosko. mamy ochotę, aby naszym największym problemem było to, że nasz ulubiony miś jest w praniu. niestety chwile dzieciństwa, uciekają bezpowrotnie.
|
|
 |
|
czekałam na Ciebie doskonale wiedząc, ze już nie wrócisz. zupełnie, ironicznie - tak samo jak za dziecka, kiedy zdechł mi mój najukochańszy pies, a ja każdego dnia stałam pod rodzinnym domem, naiwnie go wołając.
|
|
 |
|
Łaziła kanałami, nie szukała szczęścia.
|
|
 |
|
Gdzieś pośród sześciu miliardów głów dwie pary rąk, dwie pary nóg. Na zawsze Ty i ja.
|
|
 |
|
Przeszłość jest jak tatuaż, nikt jej nie zamaże.
|
|
 |
|
i nie obiecuję, że Cię nie opuszczę. bo to zrobię. ostatniego dnia mojego życia. a dokładnie, chwilę po jego końcu.
|
|
 |
|
nic nie zabija równie doszczętnie niż uczucie tęsknoty, które jest tylko bliskością w oddaleniu.
|
|
 |
|
- cześć, kocham Cię. - powiedziała zdejmując z jego głowy fullcapa. - zostawiam Ci kawałek serca, a to biorę w depozycie bo wiem, że na nic innego względem mnie Cię nie stać.
|
|
 |
|
cieszę się, że byłeś. nie istotne, że Cię nie ma. istotne, że mam przeszłość w którą mogę się przenosić zaraz po zaśnięciu, tuż przed przebudzeniem i w trakcie snu, kiedy panicznie jeżdżę ręką po łóżku prymitywnie Cię szukając zamiast koca, kiedy jest mi zimno.
|
|
 |
|
Było ok. 1:00 w nocy. Normalni ludzie o tej porze spali, jednak ona siedziała na łóżku z pustym spojrzeniem utkwionym gdzieś w przestrzeń za oknem, z jej oczu mimowolnie leciały łzy, a z głośników dobiegała smutna piosenka. Dławiła się wspomnieniami. Przypominała sobie chwile spędzone z nim, wszystkie jego wypowiedziane słowa. Pomyślałą o dniu, kiedy w tak podły sposób odszedł., zaczęła przeraźliwie szlochać. Chciała krzyczeć, ból psychiczny jaki czuła był nie do zniesienia. Zmęczona położyła głowę na poduszce, jej ciało przechodziły dreszcze, trzęsła się z nerwów. Ale to nie był koniec jej cierpienia. Podniosła się i wzięła do ręki ich wspólne zdjęcie. Zaczęła płakać jeszcze bardziej, po czym zdała sobie z sprawę, że jest cholerną masochistką i wspomnieniami rozdrapuje świeże jeszcze rany.
|
|
|
|