 |
Tak naprawdę to nie wiem co ja sobie wyobrażałam, miłość do końca życia? Przecież gdy się poznaliśmy miałeś dopiero 13 lat, chłopaki w tym wieku nie umieją jeszcze kochać, oni bawią się uczuciami dziewczyn i zmieniają je jak rękawiczki tym samym raniąc je. Ale wydawałeś się taki dojrzały jak na swój wiek, byłeś inny niż wszyscy, starałeś się o mnie jak nikt i to mi tak bardzo imponowało i przyciągało mnie do Ciebie jak magnez, dopiero gdy zerwałeś okazało się jaki jesteś naprawdę, pokazałeś wtedy swoją prawdziwą twarz, śmiejąc się ze mnie do Twoich kolegów. I powiedz mi dlaczego nie umiem przestać Cię kochać tylko cierpię przez takiego gówniarza jak Ty? / s.
|
|
 |
Prawdziwa tęsknota dopiero dzisiaj rozrywa moją duszę na kawałeczki. Towarzyszy każdej wykonywanej czynności... Ciągle jest. Nie potrafię znaleźć żadnego ukojenia... świadomość że nie ma Cię już nigdzie na świecie nie przestaję kłuć, ani przez chwilę...
|
|
 |
Mam serce w ogniu i niewiele w życiu czasu, by żałować czegoś...
|
|
 |
[Komuś kto jeszcze rano był...] Cicho się zrobiło, wiesz ? Świat jakby wstrzymał oddech...I nie ma Cię, już nigdzie, w żadnym zakątku świata. Choć ciało Twoje pożegnają jeszcze bliscy - Ciebie już nie ma, Twojego uśmiechu, głosu, poczucia humoru, radości, szeptu, krzyku, mowy, niczego...
|
|
 |
Moje usta się uśmiechają, a dusza płacze. Udaję, że wszystko jest dobrze, wmawiam wszystkim, że się poukładało, chociaż to nie prawda. Smutek wypełnia całe moje ciało i nie umiem się go pozbyć. To właśnie Jego odejście sprawiło, że nie potrafię się szczerze uśmiechnąć jak kiedyś. Brak Jego obecności, ciepła, dotyku, oddechu sprawia, że czuję pustkę. Bez niego nie potrafię normalnie żyć i cieszyć się życiem. Tak bardzo go potrzebuję. / s.
|
|
 |
Oddałabym naprawdę wszystko, by znów móc na jego widok czuć motylki w brzuchu, by móc znów tulić się w jego ramiona. Oddałabym wszystko by poczuć się tak jak kiedyś, by zamienić łzy w szczery uśmiech. / s.
|
|
 |
Już nie patrzę, nie muszę...Jeżeli będziesz chciał mnie, to złapiesz moją dłoń, nawet gdy będę przechadzała się w tłumie...
|
|
 |
"Dobrze mi z tym co mam, choć przede mną znowu pusty dom [...] przecież wszystko zabrał nam los..."
|
|
 |
Dzisiaj siadasz w kącie mojej klatki. Wyciągasz do mnie dłoń...Chcesz mnie uderzyć? Pogłaskać? Syczę, warczę i kąsam. Dzisiaj jest już za późno na jakikolwiek najczulszy dotyk, za późno na słowa, na "przepraszam". Bez zastanowienia zamknąłeś mnie w tej klatce "nieczucia" - bez dopływu świeżego powietrza, bez nadziei, słońca...Urządziłam się tutaj. Nie wkładaj rąk do klatki, nie otwieraj drzwiczek, nie podchodź...
|
|
 |
Wryłam sobie samotność w dusze. I nie umiem niczym jej wypełniać. Nie chcę żadnych innych dłoni, obcych uśmiechów... nikt nie oswoi moich demonów jak Twój głos. Już zawsze zostanę gdzieś na granicy cenia....
|
|
 |
Jakoś tak plączemy się miedzy sobą, przeplatamy, mijamy, wchodzimy wychodzimy jak w komunikacji miejskiej. Jesteśmy dla siebie żartem, którego nikt nie opowiedział, rozmowami, które nigdy nie miały nawet okazji istnieć, myślami, które nigdy nie powstały. Jesteśmy bez sensu...
|
|
 |
|
Zabiorę Cię i pojedziemy się kochać na dachach wieżowców, w podziemnych parkingach, na klatkach schodowych. Łóżko zostawmy sobie na po dziewięćdziesiątce. Będzie Nam wygodnie umierać.
|
|
|
|