 |
|
jebie mnie to, po czyjej stronie leży racja
|
|
 |
|
nie poniżaj się, wcale nie ja myślę chujem
|
|
 |
|
nienawidzisz mnie, tego co było między nami, ale widząc mnie, wspomnienia wybuchają jak dynamit
|
|
 |
|
I mogłabym nawet płakać przez całe noce. Mogłabym stać przed tobą i trząść sie od płaczu, ale Ty dalej byś uważał, ze u mnie wszystko jest okey.
|
|
 |
|
pamiętaj najważniejsze jest szacunek do samej siebie a dopiero jakiś facet .
|
|
 |
|
Znowu zostałam sama. Chociaż, nie. Wtedy też byłam sama, tylko myśli miałam cieplejsze.
|
|
 |
|
Czułam się jak w cudzym ciele i do tego z cudzym sercem
|
|
 |
|
kilka dziewcząt stanęło w małym kółku co chwila wybuchając piskliwym chichotem. siedziałam samotnie w ławce wpatrując się w zegarek. powinieneś być tu 10 minut temu. przecież to rozpoczęcie roku w nowej szkole, cholera jasna. w tym samym momencie stanąłeś w drzwiach a rozmowy ucichły. wszystkie wpatrzone w ciebie nie były w stanie wykrztusić ani słowa. biel koszuli, marynarka ze stylowo uniesionymi rękawami, na nogach czarne spodnie i conversy czyniły cię bardziej atrakcyjnym. odgarnąłeś niesforny kosmyk kasztanowych włosów opadający na czekoladowe oczy i uśmiechnąłeś się na mój widok. nagle wszystkie dziewczyny zdały sobie sprawę z mojej obecności. podszedłeś i nachylając się, żeby mnie pocałować jęknąłeś: -sorry, urwisie ale zajarałem po drodze. -westchnęłam. -chociaż raz mógłbyś się nie spóźniać. -wstałam widząc wchodzącego nauczyciela. złapałeś moją rękę i szepnąłeś. -dla ciebie wszystko maleńka. -nie musiałam spoglądać. wiedziałam, że wszystkie dziewczyny już zabiły mnie wzrokiem
|
|
 |
|
siadłam na ławce, podszedł do mnie chłopak, którego nienawidzę. Spytał czy pójdę z nim dzisiaj na imprezę. Od razu powiedziałam, że chyba śni. Wstałam, on złapał mnie za rękę, zatrzymując i przyciągając do siebie. Spytał ponownie o to samo. spier*dalaj. powiedziałam mu prosto w oczy. pójdziesz szmato.- mocniej ścisnął moją rękę. odwal się kur! próbowałam się wyrwać, ale nie miałam siły. Podszedł mój były, którego nadal kocham. nie słyszałeś co powiedziała? Głuchy jesteś? złapał go za bluzę, a natręt mnie puścił, zaimponował mi, ale by pokazać mu i udowodnić, w sumie sama nie wiedziałam co chciałam udowodnić, powiedziałam ej, jednak pójdę, przyjdź po mnie o 17. tamten uśmiechnął się a mój były popatrzył na mnie, a w jego wzroku zauważyłam smutek, jakby było mu przykro. Za raz po tym odszedł, powiedziałam do tego debila nigdzie z Toba nie idę poebańcu . i szybko zbiegłam na dół do klasy
|
|
 |
|
zawinąłbyś się od tego gdzieś daleko
przynajmniej na chwilę, ale to jest życie.
nie zerwiesz się, nie na długo.
musisz inaczej szukać przed tym syfem schronienia.
|
|
 |
|
ludzie zawsze widzą to co chcą widzieć.
|
|
 |
|
Pamiętam Twój pierwszy uśmiech w moją stronę, twoje pierwsze spojrzenie, pamiętam nasze pierwsze spotkanie, wygłupialiśmy się jak małe dzieci w gronie przyjaciół. Pamiętam nasz pierwszy pocałunek i te cholerne motylki w brzuchu, pamiętam każde Twoje "Kocham Cię, kochanie" , pamiętam każdy najdrobniejszy szczegół.
|
|
|
|