 |
|
wszystko spoko, kiedy dobrze idzie karta, a jak nie albo liżesz dupę, albo to ogarniasz, albo spadasz, pierdolisz, że się znowu nie układa
|
|
 |
|
Z wielką ochotą spędzę z Tobą resztę swojego życia. Będę dzielić z Tobą kołdrę, ustąpię Ci nawet pierwszeństwa w kolejce do łazienki. Będę znosić Twoje humory i dzielnie zbierać okruszki czpisów z naszego wspólnego łoża małżeńskiego. Będę zamiast Ciebie wstawać w nocy, by nakarmić nasze dzieci. Będę gotowała Ci obiady tak smaczne, że niejeden kucharz będzie mógł się schować. Wytrwale będę podawała Ci pilot do telewizora, a podczas meczu przynosiła piwo z lodówki. Chętnie będę do nas zapraszała Twoich kolegów w sobotnie popołudnia, byś mógł sobie zagrać z nimi partyjkę w pokera, podczas gdy ja zabiorę dzieci do swojej matki. Zrobię wszystko o co poprosisz. Będę idealną żoną, matką, kochanką. Tylko zrób dla mnie jedno. Pokochaj mnie.
|
|
 |
|
Każda chwila bez Ciebie trwa dłużej niż sobie to wyobrażasz ...
|
|
 |
|
wypłuczmy uczuciem goryczy szklankę, po czym zespólmy w jedność każdą tkankę, dodajmy więc do wybranka wybrankę, stwórzmy całość zamiast być ułamkiem
|
|
 |
|
może umiem tylko ranić, dławić w sobie smutek, nie mogąc go zabić i za nic stąd uciec
|
|
 |
|
tamten dzień rozdzielił nas na zawsze, tamten dzień oszukał moją wyobraźnię
|
|
 |
|
kocham samotność, tak proszę, podejdź bliżej. kocham ciszę tak mocno, mów do mnie głośno, bym mógł usłyszeć
|
|
 |
|
gdzieś w moim śnie tulę chwile jak miłość, czuję pragnień milion, z kielicha gorycz pijąc
|
|
 |
|
i nie widzę znaków i nadlatuję jak ślepiec, aż z biegiem lat uwierzę, że będzie lepiej
|
|
 |
|
Może i często się kłócimy. Może i nie zawsze jesteśmy w stosunku do siebie fair. Może i nie raz przesadzamy. Może wytykamy sobie za dużo wad, może i czasem mamy siebie dość. Ale ważne, że wiemy ile dla siebie znaczymy. Bo nawet, jeśli myślimy, że to już koniec, zawsze, ale to zawsze tęsknimy, żałujemy i kochamy... I nie wyobrażam sobie, że pewnego dnia, miałoby Cię zabraknąć.
|
|
 |
|
Pierdolić to, nie ma co się oszukiwać, nigdy nie będzie do końca dobrze, zawsze się coś zjebie, zawsze coś nie będzie tak jak powinno być, ale tu nie o to chodzi, niech to wszystko się spierdoli, niech spadnie nam na grzbiet, stójmy pośrodku życia i śmierci, pierdolmy to, przyzwyczajmy się do tego, później powinno być lepiej, zacznijmy się z tego śmiać.
|
|
 |
|
więc dzisiaj się rozerwiemy, ten weekend będzie przedni, z euforią myślisz o przyszłym choć żałujesz poprzednich.
|
|
|
|