 |
|
- Obiecujesz mi, że mimo każdej mojej decyzji, mimo wszystkiego co się stanie i mimo przeciwności losu, zawsze będziesz przy mnie? -Obiecuję.. (...) No i gdzie teraz kurwa jesteś? Pytam się. Gdzie jesteś? Czemu nie ma Cię obok, kiedy najbardziej potrzebuję Twojej bliskości i ramienia, na którym opierałam twarz z rozmazanym makijażem? Tak silnie wierzyłam, że tym razem się uda, że będę mogła każdego dnia zadzwonić i powiedzieć 'Dziś o 18 wypłakuje się w Twoją koszulkę'. Teraz wiem, że te słowa nigdy nie padną z moich ust. Byłam tak ślepa.. i pewna, że jesteś szczery, tymczasem, kłamałeś mi w żywe oczy, mając już w głowie plan ucieczki. Ucieczki ode mnie.
|
|
 |
|
Czasem ludzie potrzebują najbardziej pomocy, kiedy wcale o to nie proszą.
|
|
 |
|
Poprosiłam go o korepetycje z matmy, z której ostatnio niczego nie rozumiałam. Po pierwszej lekcji u niego już wszystko ogarnęłam, ale nie powiedziałam mu o tym. To był pretekst do kolejnych spotkań. Oczywiście zaproponowałam zapłatę, odmówił. Twierdził, że to dla niego żaden problem. Pewnego, setnego widzenia, odważyłam się zrobić krok. Spytałam : -Może zostaniesz na kolacji? Mama zostawiła tego tyle, a ja przecież tyle nie zjem, zmarnuje się. -No dobrze, czemu nie.. - został. Zjedliśmy kolację. Było naprawdę miło. Na następnym spotkaniu spytałam, czy zostanie na obiedzie- został. Na kolejnym, czy zostanie na zawsze, jest tu.
|
|
 |
|
Ej, dobra, piszesz dzwonisz, spotykamy się. Rozumiem, że robisz mi nadzieje, ale po co? Żeby potem powiedzieć 'zostańmy przyjaciółmi'? Nie, dzięki, mam już psa i szczerze myślę, że on rozumie mnie bardziej niż Ty.
|
|
 |
|
Gdyby dziwki zaczęły świecić nasze miasto wyglądałoby jak Los Angeles.
|
|
 |
|
[ cz. 17] Zapukałam do drzwi już wchodząc, po czym cicho powiedziałam -Dzień dobry. Ja przepraszam, ale.. Bardzo mi przykro. Nie powinnam przeszkadzać, tylko mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku. - mój głos drżał, słowa z trudnością przechodziły przez gardło. -Bardzo Ci dziękuję. -cicho mówiła jego matka - Musi być dobrze, bo jak moi mężczyźni sobie poradzą beze mnie- uśmiechnęła się, a ja to odwzajemniłam. -Mamo, zostawię Cię na chwilę, dobrze? - spytał jej, a ona przytaknęła. Wyszliśmy na korytarz. -Przepraszam, wiem, że miałem być przy Tobie i chciałem to wszystko naprawić, to znaczy nadal chcę, ale sama widzisz.. -Oszalałeś? Nie musisz mnie przepraszać. Bardzo mi przykro, że to spotkało właśnie Twoją mamę, jeśli chcesz, zostanę tu z Tobą, zaraz zadzwonię do taty. - mówiłam szybko, a on złapał mnie za rękę, zbliżył się do mnie i wyszeptał do ucha -Zostań. Na zawsze.
|
|
 |
|
Ile mogę dać tym typom? Pamiętam ich z piaskownicy Teraz jak mnie widzą to chcą tylko hajs pożyczyć Odbita piłka, pytam - gdzie podziała się ambicja? Patrzą na mnie jakbym gadał do nich szyfrem jak enigma
|
|
 |
|
[ cz. 16] Nagle zadzwonił telefon. To on. Odebrałam bez wahania: -Gdzie Ty się podziewasz?! Nie masz pojęcia jak się o Ciebie martwię. - chciałam mówić dalej, ale przerwał mi: - Byłem.. Ja byłem w szpitalu. -Nie było Cię, przecież pytałam.. -Ale nie chodzi o mnie.. Moja mama.. Ona, ona.. - rozpłakał się, płakał tak bardzo, tak głośno, że ja sama o mało co nie zaczęłam ryczeć. -Co się stało? -Ona jest bardzo chora. Ja przepraszam Cię, ale.. -Tak rozumiem, musisz być z mamą. Chyba nie powinnam tam przychodzić, prawda? -Nie , wręcz przeciwnie, potrzebuję Cię.. -Już pędzę.- powiedziałam i rozłączyłam się. Znowu szybko pobiegłam do szpitala, spytałam o jego mamę, na początku nikt nie chciał mi powiedzieć w której jest sali, ale po tym, jak wytłumaczyłam sytuację, w końcu znalazłam miejsce, gdzie leżała, a obok stał On.
|
|
 |
|
[ cz. 15] Czym prędzej, zaraz po zakończeniu ósmej lekcji pobiegłam pod jego dom. Nawet nie czułam bólu nóg, ani zmęczenia. Bałam się o niego. Zadzwoniłam do drzwi. Nikt nie otwierał. Jego telefon był wyłączony, jego koledzy nic nie wiedzieli. Umierałam ze strachu, jak jeszcze nigdy. Poszłam najpierw do pobliskiego szpitala, kobieta w recepcji nie uspokoiła mnie- nie było go tam. Nawet gdyby coś mu się stało, a gdyby tu był, to byłaby w pewnym sensie ulga- wiedziałabym co się z nim dzieje. Tymczasem musiałam trwać w niewiedzy, w nicości.
|
|
|
|