 |
|
' powiedziałeś: to koniec.
upadłam. upadłam na kolana i szlochałam jak dziecko, Ty tego nie widziałeś..Odszedłeś nie odwróciwszy się nawet na moment. Nie spostrzegłeś jaki ból rozdziera moje serce i ciało..
|
|
 |
|
Jesteś dla mnie kimś wyjątkowym. Ciągle mnie ratujesz. Prostujesz, jak coś schrzanię, ochrzaniasz, jak czegoś nie wyprostuję. Dobrze się ze sobą czujemy. Rozumiemy się, ufamy sobie. To coś więcej niż znajomość. Więcej niż przyjaźń. To…
|
|
 |
|
Była sobie bajka o Bałwanku, który zakochał się w gorącym i złym piecyku. Bałwanek marzył o nim i marzył. I w końcu go objął. I bardzo niedobrze zrobił. Bajka się skończyła. Ale przynajmniej się skończyła. I tyle dobrego. Koniec złej bajki, koniec nadziei i marzeń.
|
|
 |
|
Każde słowo było dla niej jak cios. Mimo to, wysłuchała do końca. Była spokojna. pomimo, że każde zdanie, które usłyszała tak bolało, nie uciekła przed tym.
|
|
 |
|
ja poprawiałam twoją samoocenę, podejście do życia, nawet twoje prace domowe poprawiałam. ona poprawiła włosy i to wystarczyło, żeby zdobyć twoje serce.
|
|
 |
|
Jego spojrzenie było brązowe, figlarne, czułe, pełne pragnienia.. Te jego przejrzyste oczy, szeroko otwarte, pełne czegoś, czego pewnie nigdy nie zrozumiem.
|
|
 |
|
`. wciąż za nim tęsknisz, aż każda komórka twojego ciała za nim krzyczy, i myślisz, że prawdopodobnie umrzesz, chociaż twoja nauczycielka biologii twierdzi, że fizjologiczną niemożliwością jest umrzeć z powodu złamanego serca..’
|
|
 |
|
Poznali się w szkole nie od razu zaiskrzyło, na wszystko potrzeba czasu teraz słuchaj jak to było. Ona chciała się uczyć, te ambicje i te plany, on przychodził ujarany (...) .
|
|
 |
|
na twarzy czuję tylko włosy przemieszczające się, bezruch oczu czuję, usypiają moje myśli, choć nie jestem w stanie uśpić pragnień i wrzątku wylewanego do mojej głowy przez choćby słowa słyszane co chwilę, lub wciąż tkwiące z siłą czasu, który nie ma zielonego pojęcia o ustępowaniu pierwszeństwa.
|
|
 |
|
Ona z książką przy herbacie, nie myśli o mercedesach.
Nie mają pojęcia Ci co plotkami się karmią, że on i ona na to szczęście patent mają.
|
|
 |
|
`chcę powiedzieć, że jeśli kobieta, której dni są policzone, postanawia spędzić resztkę swego czasu przy łóżku śpiącego mężczyzny, po to, by patrzeć na niego, to jest w tym coś z miłości.
chcę powiedzieć jeszcze więcej, że jeśli w tym czasie ta kobieta miała atak serca i nie wezwała pomocy, tylko po to, by nie oddalić się ani na chwilę od tego mężczyzny, to ta miłość może stać się wielka.
|
|
 |
|
Kiedy stał obok niej, wtedy chciała go dotknąć , chociaż opuszkami palców, poczuć ciepło jego dłoni. Skrępowanie uniemożliwiało jej zrealizowanie jedynego pragnienia, które w tamtej chwili w niej tkwiło. Dosłownie wyjadała go wzrokiem, a potem nieśmiało, drżącym głosem tłumaczyła, że łzy, które płyną jej po policzku, niewiele mają wspólnego z nim, że to przez wiatr, który zbyt mocno wiał jej w oczy… Ale on wiedział. Wiedział, że chodzi o niego. Wiedział, że nigdy nie będzie go miała. Dlatego uśmiechał się ironicznie i nie po raz pierwszy w okrutny sposób łamiąc jej serce, odchodził najwolniejszym krokiem, żeby mogła chociaż popatrzeć, jeśli nigdy nie będzie dane jej go mieć…
|
|
|
|