 |
|
Sława budzi zawiść. Ci, których napotykasz, myślą sobie, no dobrze, kim ona właściwie jest, kim jej się zdaje, że jest tą całą Marilyn Monroe. Czują, że twoja sława daje im jakiś przywilej aby podejść do ciebie i coś ci powiedzieć, cokolwiek, wszystko jedno co, a to i tak nie zrani twoich uczuć – tak jakby przydarzyło się to twojemu ubraniu...
|
|
 |
|
spojrzał na mnie ciepło, a potem pochylił się ku mnie i musnął wargami mój policzek, wzdłuż linii szczęki, od ucha po usta i z powrotem. zadrżałam.
|
|
 |
|
Wyeksponuje swoje nogi, uwydatnię biust i zrobię zalotne spojrzenie. A Twoi kumple pomyślą, żeś frajer, bo takie dziewczyny się nosi na rękach, a nie puszcza po katach z innymi.
|
|
 |
|
Kiedy miała piętnaście lat, umiała już całować z otwartymi ustami i wiedziała, że miłość jest głównie źródłem cierpienia.
|
|
 |
|
W głębi duszy jednak bała się. Bała się zaufać. Bała się uwierzyć. Wszystkie jej nadzieje i marzenia zostaną ujawnione, zawisną nad nią niczym chorągiewki, wystawione na widok publiczny. A potem przyjdą burze i wichury, które poszarpią i zniszczą te chorągiewki nadziei
|
|
 |
|
Był niczym lekarstwo, którego nie powinna brać, ale po które sięgała, jakby była uzależniona. Kiedy tego popołudnia dopadł ją smutek, przygnębienie i znużenie, wspomnienie ich pocałunku było niczym balsam na jej bolejącą duszę. Teraz chciała ponownie przeżyć ów moment, w którym opuściły ją wszystkie troski
|
|
 |
|
Nie była ani szczególnie znudzona swoim życiem, ani tez zadowolona z niego. Wydawało jej się tak nic nie znaczące i tak bardzo jałowe
|
|
 |
|
Była zmęczona wtulaniem się w poduszki, sięganiem po koc, kiedy pragnęła ciepła, i przeżywaniem romantycznych chwil wyłącznie w snach. Nużyło ją oczekiwanie na koniec każdego dnia, żeby mogła obudzić się następnego poranka, z nadzieją, że ten dzień będzie lepszy, milszy, lżejszy, chociaż nigdy nie był
|
|
 |
|
Zamknęła na chwilę oczy, żeby dać im odpocząć, ale przyjemność wizualnego odcięcia się od świata był atak wielka, że postanowiła ich nie otwierać
|
|
 |
|
Wiedziała, jak to jest, przez kilka minut czuć się bezpiecznie, wiedzieć, że jest ktoś, kto się tobą opiekuje i że nie trzeba radzić sobie samemu w życiu
|
|
 |
|
Nadszedł czas, by otworzyć okna i przewietrzyć dom, uwolnić do od duchów zimy i ciemnych dni, wstawać razem z ptakami i chodzić na spacery, patrzeć ludziom w oczy, uśmiechać się i pozdrawiać ich, zamiast chować się pod warstwami ubrań ze wzrokiem wbitym w ziemie. Już czas, by przestać chować się w ciemności, podnieść głowę i zmierzyć się z prawdą
|
|
 |
|
Ostatnio miała wrażenie, że godziny mijają, a ona nie uświadamia sobie nawet, jaki jest dzień. Dawała się żyć poza swym ciałem, odrętwiała na wszystko, z wyjątkiem bólu w sercu, w kościach, w głowie
|
|
|
|