 |
|
Jestem zmęczona samą sobą; bezsensownie uśmiecham się do zabrudzonego lustra - szukam u siebie tego, co ma cudaczne odbicie. Szukam szczęścia.
|
|
 |
|
Mój cały świat zaczynał się gdzieś koło jego lewego ramienia, a kończył gdzieś mniej więcej w okolicach prawego. / cr.
|
|
 |
|
Zmusiła usta do cierpkiego uśmiechu, tłamsząc chwilowe ukłucie - kiedy ludzie zataczali się coraz głębiej w rutynie, on wymykał się szarości, siadał na zazielenionym pagórku i raczył wiecznie zmęczone oczy błękitem nieba. Czasami miała wrażenie, że był ponad rzeczywistość, że jakimś cudem przenikał przez tę fasadę i docierał do prawdy, która łagodnie spowalniała szaleńczy tryb życia i zsyłała sen.
|
|
 |
|
i gdy jest już wreszcie przy tobie, chociaż jesteś zupełnie naga, chcesz - dla niego - rozebrać się jeszcze bardziej.
|
|
 |
|
Idź za mną - mówią znaki na równoległym skraju przepaści.
|
|
 |
|
I wystarczyło, że zobaczyłam jego uśmiech, a dzień stawał się doskonały. / cr.
|
|
 |
|
Popadałeś ze skrajności w skrajność, aż w końcu sam się pogubiłeś i nie wiedziałeś czy bardziej kochasz, czy nienawidzisz. / cr.
|
|
 |
|
Jego usta były najlepszym, co przyszło mi smakować w życiu. / cr.
|
|
 |
|
Jeśli dosięgnęłaby mnie możliwość do cofnięcia się w czasie. Zrobiłabym to. Poprosiła o dwa lata wstecz, by tym razem wyśmiać Twoje farmazony, w postaci wyznań, ze kochasz. / cr.
|
|
|
|