 |
|
Wieczorami zazwyczaj, co chwilę mam ochotę
tylko na Ciebie.
|
|
 |
|
Jedyny sposób pozbycia się pokusy, to jej ulec.
|
|
 |
|
Lubię gdy masz kontrole nad moim ciałem
|
|
 |
|
Chciałem tego mocno tak,
Że chyba bym mógł sprzedać dusze lub zginąć
|
|
 |
|
Taka jest cena ponoć
Bo nie bałem się – zamiast czekać pobiegłem
|
|
 |
|
ja raczej czuję ulgę albo
pustkę,
albo pustkę i ulgę, nie czuję nic tak pokrótce.
Teraz mi wystaw paragon spojrzeń i gestów,
słów, które niesiesz ponad horyzont kontekstów.
Powiedź, że życie ze mną nie ma sensu,
|
|
 |
|
Jeśli czujesz, że musisz powiedź mi kilka gorzkich
słów, gorzkich słów,
jeśli teraz mam wyjść, już nie wrócę tu, już nie
wrócę.
Od pęknięcia dzieli już tylko ukłucie.
Jeśli tyle masz w skrócie, to bądźmy sprawiedliwi,
bo miłość zawsze była tutaj między innymi.
Od pęknięcia dzieli nas ukłucie,
powiedź kto wyjmie igłę i kto przegra życie?
|
|
 |
|
nie mam sily powiedzieć cokolwiek, wyjaśnić, nie
chcę nic zepsuć, ale nie chcę też w to brnąć
|
|
 |
|
Wyjeżdżam pokrzyczeć, jak wraca to milczę
I w pustym pokoju mówię sobie, że to nerwy
Które zresztą odejdą z czasem
I kiedy już myślę, ze jestem niepotrzebny
pojawiasz się ty
|
|
 |
|
Wyjeżdżam pokrzyczeć, jak wraca to milczę
I w pustym pokoju mówię sobie, że to nerwy
Które zresztą odejdą z czasem
I kiedy już myślę, ze jestem niepotrzebny
pojawiasz się ty
|
|
 |
|
Jestem bólem w Twoim sercu, promilami w żyłach.
|
|
 |
|
Znowu patrzę na nie swój sufit
Ale tym razem spałem sam
Znowu będzie ciężko na wieczór wrócić
Ogarnąć to puste mieszkanie
Świat których chyba wybrałem świadomie
|
|
|
|