 |
|
Dlaczego jak śpiewamy w samotności to wszystko zajebiście brzmi, a jak śpiewamy publicznie to się pociąć można, tak tragicznie nam to wychodzi?
|
|
 |
|
Zawsze mogłam robić co chce, ale niekoniecznie chciałam.
|
|
 |
|
Stanęła na szczycie Wzgórza Ciemności, to było miejsce, w którym wiele spraw zakończyła i wiele rozpoczęła. Tym razem przybyła się przywitać i opowiedzieć mu cała swoją historię. Spędzając na szczycie kolejne tygodnie chciała się nauczyć spokojnego życia, takiego jakiego do tej pory jeszcze nie doświadczyła. Chciała do końca poznać i zrozumieć siebie. Chciała, aby Wzgórze stało się matką rodzicielka a zarazem cmentarzem jej miłości, nadziei, płaczu, bólu, smutku i szczęścia.
|
|
 |
|
są takie dni kiedy chcę być sam, łapiesz ? jedyne na co mam ochotę to na wieczorny spacer. [B.R.O.]
|
|
 |
|
Zostań moją słodką tajemnicą : )
|
|
 |
|
i tak ewidentnie, w kilka sekund to wszystko straciło swój dotychczasowy sens, gdzieś w tyle zgubiło ten jebany rytm, całkowicie obracając każde z uczuć, każdą obietnicę i to co wspólne, o sto osiemdziesiąt stopni. wiesz, jeszcze wczoraj nad ranem, kiedy to pierwsze promienie słońca przebijały się przez żaluzje, delikatnie rażąc w oczy, byłam pewna, że ten dzień będzie kolejnym z serii tych, gdzie Twoją obecnością w moim życiu, cieszę się bez przerwy, kiedy jeden Twój esemes zmienia realia dnia, że ten dzień nie będzie tym ostatnim, że nie będzie tym, który zakończy wszystko to, w co wierzyłam naprawdę. / endoftime.
|
|
 |
|
Nie ma to jak kochać swoje wady do tego stopnia, ze człowiek nie chce się z nimi rozstać :)
|
|
 |
|
- Ej mała spójrz w lustro. - No i..? - Co widzisz? - Siebie. - Serio? Dość ciekawe, bo ja widzę plastik.
|
|
 |
|
Kiedyś przyjdzie ten moment, w którym przestanę zajmować się sprawami ludzi dookoła. Będę musiała poukładać własne życie od początku do końca, od alfy do omegi, od A do Z...
|
|
 |
|
Byłam pewna dwóch rzeczy dzisiejszego wieczora: nie idę jutro do szkoły i chyba zaczynam staczać się na dno. Histeria ogarnęła mój umysł. Mama połknęła wymówkę o bólu głowy, a ja z całą miską papki czekoladowo bananowej usiadłam na oknie i gapiłam się w gwiazdy, które przysłoniły chmury. Paranoja. Wróciły wszystkie smutki, skrywane uczucia, dosłownie wszystko. Był taki normalny a okazał się plastikową lalką. O co mu chodziło? Kolejna zabawka rzucona w kąt? Nie chciałam płakać ale łzy same cisnęły mi się do oczu. Dlaczego jestem taka naiwna, taka głupia? Zadawałam sobie to pytanie przez tydzień, może dwa. Zamknięta na klucz w swoim pokoju zajadałam smutki. Nie widziałam innego wyjścia./ fragment starego opowiadania ; )
|
|
|
|