 |
|
Zamknij oczy..Powróć myślami do tego dnia, w którym poraz pierwszy mnie pocalowałeś.Zobacz jacy wtedy bylismy szczęśliwi.. Kochanie... nadal możemy tacy być, wystarczy tylko jedno Twoje słowo...
|
|
 |
|
Nie jesteś jedynym facetem na świecie.. ale jedynym, którego pragnę..
|
|
 |
|
Gdy ode mnie odszedłeś, bylam pewna, ze nic gorszego mi się nie przytrafi..jednak następnego dnia przekonałam się, ze jednak niestety moze...Zrozumiałam to, gdy dostrzegłam Cię z nią..
|
|
 |
|
Pragnę Twojego oddechu, pocalunków, Twego dotyku... ahh.. Kochanie nawet nie wiesz jak mi Cię brak...
|
|
 |
|
WSZYSTKIE wpisy są tu MOJEGO autorstwa, więc jeśli kopiujecie to podpisujcie !
|
|
 |
|
(Siedziała sama na schodach na szkolnym korytarzu,zastanawiała się, ze chyba najwyższy czas iść na lekcje, ale szybko odegnała te myśl.. nie potrafiła się na niczym skupić, więc uznała, że lepiej zostanie i posiedzi w samotności..Nagle usłyszała za sobą kroki.)- czemu tu siedziesz? od 20 minut masz lekcje(usłyszała ten głos. Głos, który tak bardzo chciała słyszec codziennie) - no i co z tego? od kiedy Ty sie tak o mnie martwisz?(spytała nie podnosząc wzroku, w obawie, ze dostrzegnie łzy)- od zawsze(odparł ucieszony)-co się z nami stało?wydawało mi się, ze zależy Ci na mnie, że coś czujesz do mnie..że mnie kochasz.. przecież tak mówiłeś.. mam racje..?(spytała nieśmialo podnosząc na niego wzrok przepełniony smutkiem i wilgocią)-Masz racje.. wydawało Ci się (odwrócił się i odszedł z tym swoim łobuzerskim uśmiechem, który tak bardzo lubiła..)
|
|
 |
|
Mam alergie na Twoje imie.. gdy je słyszę moje oczy zaczynają łzawić..
|
|
 |
|
nerwowo starałam się złapać oddech, idąc środkiem ulicy. w myślach wyklinałam każdego mężczyznę na ziemi. rękawy mojej białej ramoneski, topiły się w rozmazanym tuszu. zaczęłam sama do siebie, wyzywać płeć brzydszą od najgorszych. zanosiłam się płaczem. przechodni patrzyli na mnie jak na skończoną frustratkę z objawami schizofrenii. przykucnęłam, próbując doprowadzić mój cykl oddychania do ładu. 'sukinsyny', powtarzałam w kółko. właśnie wtedy, usłyszałam męski głos śpiewający donośnie 'nie płacz, kiedy odjadę ... sercem będę przy Tobie'. kretyn - pomyślałam. na moich ustach, mimowolnie pojawił się uśmiech. amant, kucnął koło mnie. w rękach trzymał bukiet róż. niezdarnie wyjął jedną z nich i wręczył mi do dłoni. nie przestawał się uśmiechać. odszedł. nigdy więcej go nie spotkałam. faceci, są nam zbędni do zepsucia humoru, wbicia gwoździa w ścianę, o złamanym sercu nie wspominając. ale pocałunku podczas którego czujemy, jak niebiańsko się uśmiechają nic nam nie zastąpi.
|
|
 |
|
nadchodzi moment, kiedy nawet poranna kawa jest zbyt monotonna, aby ją pić. masz dość codzienności, pragnąc żyć z wciąż przyspieszonym tętnem.
|
|
 |
|
22;16 nie wytrzymala natłoku swych myśli i wybiegła na dwór.. Biegła tak długo, aż zabraklo jej tchu. Czuła ulgę, czuła się wolna i obojętna na wszystko.. Podniosła wzrok, znalazła się w parku, w miejscu, w którym nigdy z nim nie była. Ta myśl przyszła jako pierwsza. Nie ! dość ! nie chce o nim myśleć!-krzyknąła.Poczuła czyjąś dłoń na ramieniu. Tak, to był on. przecież mieszka niedaleko.-co Ty tu robisz sama o tej porze?(spytał)- pytasz czemu stoję tu sama?-noo.. tak- a z kim mam stać..?! przecież sie na mnie wyjebałeś, zapomniałes już?! -nie wyjebałem(odpowiedział)- haha, a jak inaczej to nazwać? jednego dnia mówiłes, ze tak Ci na mnie zależy, a następnego obściskiwałeś sie z inną! nienawidzę Cie!Ty .. Ty..!(poczuła słony smak swoich łez)- weź.. jakas nienormalna jesteś! powinnaś się leczyc..(rzekł i odszedł szybkim krokiem, pozostawiając ją samą w wielkim pustym parku..)
|
|
|
|