 |
|
Nie zrozum mnie źle, kocham Cie, ale nienawidzę bardziej.
|
|
 |
|
słuchawki w uszy, ulubiona muzyka, lampka wina, za szeroka bluzka, seksowna bielizna, niedbale związane włosy = leżysz na łóżku i rozmyślasz jak między wami było i jesteś w swoim świecie, a tak na prawdę nie wiesz jaka jesteś wtedy seksowna i nawet nie wiesz że on by w tej chwili padł na twój widok.
|
|
 |
|
wiesz co mnie najbardziej zabolało? to, że mimo tego, że już się do siebie nie odzywamy, ty masz czelność wysłać do mnie jebanego smsa: "użytkownik numeru ********* nie może korzystać z swojego telefonu i prosi o kontakt. zadzwoń pilnie na numer jego komórki" nie wiem co sobie myślałeś, ale ja od naszego kolejnego rozstania stałam się silniejsza i mam wyjebane na twoje gry. odwróciłeś się ode mnie - ja odwróciłam się od ciebie. nie mamy w ogóle o czym gadać ♥ / natczu
|
|
 |
|
dziś minęło 8 miesięcy. nie mogę opisać moich uczuć, na samą myśl o tym. te różne myśli, które tkwią mi w głowie 'jak by było? czy bylibyśmy szczęśliwi? czy naprawdę byśmy się kochali?' zamykam oczy, widzę to, co na nas czekało. serce bije mi coraz mocniej, gdy widzę obraz twoich oczu. a kiedy otwieram moje, wszystko staje się takie szare. takie szare i całkiem bezsensu. ♥ / natczu
|
|
 |
|
to takie smutne, że kiedyś miałaś przy sobie taką osobę, z którą mogłaś zrobić wszystko, zdobyć najwyższe szczyty. a dziś przechodząc obok niej, udajecie, że między wami nic się nie stało i to, co było, już dawno poszło w zapomnienie. ♥ / natczu
|
|
 |
|
może jeśli ustawię sobie Twój głos na dzwonek budzika w końcu przestanę go tak obsesyjnie kochać.
|
|
 |
|
zerwałam się z łóżka zakładając na siebie jedną z Jego koszulek. już od progu sypialni do moich nozdrzy uderzył zapach świeżo zaparzonej kawy. zahaczając po drodze o łazienkę wbiegłam do kuchni całując delikatnie Jego kark. usiadłam na blacie przyglądając się jak smaruje kromki chleba masłem. - jak się spało? - wyszeptał mierząc mnie swoimi cudownie zielonymi tęczówkami. zanurzyłam czubek palca w jednym ze słoików oblizując go chwilę potem. - poza tym, że całą noc chrapałeś, nie narzekam. - rzuciłam zaczepnie mierzwiąc Mu włosy. dźgnął mnie palcem w brzuch. - skoro tak... rób sobie śniadanie sama! - powiedział zabierając wszystkie kanapki i siadając do stołu. prychnęłam pod nosem zakładając ręce. - nie dość, że chrapie to... - zaczęłam narzekania kiedy w sekundę znalazł się przy mnie zamykając moje usta gwałtownym pocałunkiem. - z czym chcesz? - zapytał łapiąc oddech.
|
|
 |
|
po obudzeniu zastaniesz tylko mój krwistoczerwony stanik rzucony niezdarnie w kąt i zmiętą kartkę z krótkim 'miło było'. zobaczysz jakie to kurewsko żałosne uczucie gdy nie odnajdujesz mimo wszelkich starań przy swoim boku tego, czego pragniesz najbardziej.
|
|
 |
|
- zastanowiłam się nad Twoim pytaniem. wiesz? z tak miłej, grzecznej i poukładanej dziewczynki zrobiła się z Ciebie taka wyrachowana, arogancka smarkula. i właśnie przez Ciebie, moja odpowiedź brzmi: nie. nie cieszę się, że mam z wami lekcje. - nonono. wiem, wiem. ale niech się pani nie martwi. to odwzajemnione uczucie.
|
|
 |
|
- co tam? - pakuję się. - wyprowadzka? - a no, do Twojego serca.
|
|
 |
|
z cwaniackim uśmiechem wyzywasz mnie od szmat nie mających choć krzty szacunku do samych siebie. także pozwól, że zapytam - jak Ci ze świadomością, iż wyznawałeś miłość panience, która jest perfekcyjną degustatorką męskich przyrodzeń? myśl, kolego, zanim rzucisz którąś ze swoich dennych niby-obelg.
|
|
|
|