 |
|
może właśnie pijesz, bakasz, wciągasz, jarasz przy tym ziomuś,
może siedzisz sam jak ja w domu, w pustym pokoju,
słyszysz mnie i mój wokal, mówi, głos który szepcze:
'jesteśmy tacy sami, nawet gdy zmieniamy miejsce'
|
|
 |
|
znów kumple i ławka, fajka, browar i klatka, babranie się w gównie,
to po ojcu mam żal do świata i zaraz się wkurwię
|
|
 |
|
wiem, że w tłumie prócz moich znajomych ktoś rozumie jeszcze:
życie to syf, więc z brudu pragnie wyciągnąć Ci szczęście
|
|
 |
|
nerwy szargają ból, boli jak przedtem, z braku kontroli chlejemy, zmieniając miejsce
|
|
 |
|
Czy kiedy tak leżę, położyłbyś się obok i zapomniał o wszystkim?
|
|
 |
|
Poczekaj do świtu, aż pojawi się słońce. I znów będziesz czekać zbyt długo. Jego już nie będzie.
|
|
 |
|
Każde odejście boli, przecież to wiemy, tak nas nauczono bierzmy to co dostajemy. ♥
|
|
 |
|
Często wracam do tych wspomnień, są tak piękne i złe, ale nie zapomnę.
|
|
 |
|
Nie chcę się odwracać od tych co mnie potrzebują, wystarczy jeden gest kiedy nic nie mówią.
I znowu, wszystko wyszło na jaw. Przyjaciółko, po co się tak starałam ? ♥
|
|
 |
|
Ludzie odchodzą, lecz niekoniecznie do piachu. Wciąż zdobywamy i tracimy przyjaciół. ♥
|
|
|
|